Blog > Komentarze do wpisu
Wywiad z K. Wojciechowską - cz. I

Karina Wojciechowska - Miss Polonia 1991; reprezentantka Polski na konkursie Miss World 1991.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w marcu 2009 roku.

Zwykła dziewczyna

1991 rok. Śląskie miasto Mysłowice. Nic ważnego tu się nie dzieje, ale mam wielką paczkę przyjaciół. Dla nich jestem zwykłą dziewczyną, takie tam nic szczególnego, jak i te Mysłowice. Slayer, Metallica, TSA, skóra, ćwieki, rzemienie, Metalmanie w Spodku w Katowicach.

To były czasy szkoły średniej, ale tamte lata sprzyjały tworzeniu się przeróżnych firm. Znajoma zaproponowała mi prowadzenie sekretariatu w firmie o wdzięcznej nazwie „Be happy”. Wówczas bycie sekretarką było czymś bardzo prestiżowym.

Moje marzenia były bardzo proste. Wychowywałam się bez ojca. Mamy ciągle nie było, musiała ciężko pracować, to były złe czasy. Jedyną rzeczą, której pragnęłam, był dom, rodzina, dzieci, mąż. Znałam to tylko z filmów. Do dzisiaj łapię się na tym, że nie wiem, jaka powinna być kobieta w związku. Nie miałam przykładu. O ojcach i mężach również nie wiedziałam nic.

Początek przygody z konkursem Miss Polonia

Nigdy nie widziałam wyborów Miss Polonia, nie interesowały mnie ładne suknie i makijaż. Moja starsza koleżanka bardzo chciała zobaczyć tego typu imprezę „od środka”. Sama nie mieściła się już w wymaganej kategorii wiekowej, a ja miałam 19 lat i zgrabne nogi (strasznie chude). Ubrała mnie w swoje ciuchy, zrobiła makijaż i zawiozła na eliminacje do konkursu Miss Śląska i Zagłębia. Odpadłam w wyborach regionalnych. Zdobyty tam tytuł Miss Publiczności nie dawał mi możliwości wzięcia udziału w dalszych eliminacjach - ogólnopolskich.

I znowu przypadek, namawiam koleżankę mężatkę do wzięcia udziału w Miss Mężatek. Eliminacje odbywają się równolegle z eliminacjami do półfinału Miss Polonia. Towarzyszę koleżance i cierpię patrząc, że inne tu są, a ja już nie. (Zdążyłam się wciągnąć, spodobały mi się te kiecki, eleganckie poruszanie się i chodzenie krokiem modelki.) W trampkach i skórze siedzę na schodach i jest mi smutno. Podchodzi nieżyjący już Marek Kasz i daje mi kartę do wypełnienia, każe wejść na scenę. Koleżanka pożycza mi sukienkę i kostium.
Zapewne przypadkiem (wcale w siebie nie wierzyłam i wcale mi nie zależało) przeszłam do kolejnego etapu wyborów Miss. Do Mysłowic obie wracamy szczęśliwe. Ona jest finalistką konkursu Miss Mężatek, a ja półfinalistką Miss Polonia.

Przygotowania do finałowej gali

Na wyborach mogłam dumnie powiedzieć, że jestem sekretarką, ale ciągle nie miałam czym się pochwalić w kwestii zainteresowań. Ten heavy metal nie był powodem do dumy, tak mi się wtedy wydawało (Rok temu, po tylu latach, perkusista „Myslovitz” Lala wypomniał mi, że nigdy nie zrobiłam sobie zdjęcia w skórze jako Miss Polonia i ma do mnie o to żal. Dzisiaj ja też żałuję. Nadal lubię ćwieki i czarny kolor.). Postanowiłam wzbogacić swoje zainteresowania. Zaczęłam jeździć konno (jeżeli można to tak nazwać). Bo w końcu co to za luksus móc powiedzieć do mikrofonu: ”Jeżdżę konno.” Efekt - noga w gipsie, kiedy jadę na zgrupowanie przed finałem Miss Polonia.

Zgrupowanie takie to wielkie przeżycie. Już sam fakt, że udało się tam znaleźć, jest wielkim wyróżnieniem. Na zgrupowaniu przechodzi się szkołę życia. Trzeba nauczyć się być gwiazdą, jednocześnie panując i kontrolując swoje emocje. Trzeba nauczyć się też kwestii kiedy się „przegra”, jak wówczas się zachować, jak ukryć łzy. Przecież nie wiadomo jaką szarfą nas uraczą na scenie, a może żadną? Ale tak naprawdę to uważam, że nie ma przegranych, to wszystko, co wynosi się z takiego przeżycia, procentuje przez lata. Nauczono mnie dyscypliny, tego jak dbać o siebie, jak się poruszać, jak się upiększać, jak ćwiczyć, by zachować sylwetkę. Ale najważniejsze to, jak zaprzyjaźniać się mimo wielkiej przecież rywalizacji. Stawka tak duża jak tytuł Miss Polonia, sława, ekskluzywny samochód (ja miałam wtedy 19-letniego malucha, który przeciekał, gdy padało, a tu nagrodą był olbrzymi Peugeot 605), wyjazdy za granicę, najlepsze hotele, same zaszczyty…jest czymś, co może poróżnić nawet najlepszych przyjaciół. My byłyśmy dla siebie konkurentkami, a jednak udało nam się zachować przyjaźnie do dzisiaj. Najbliższa memu sercu jest Bożenka Walter, która jest matką chrzestną mojej córki Martynki i do dzisiaj pozostajemy w przyjaźni.
Wszystkie dziewczyny wspominam z dużą sympatią, nie miałam na zgrupowaniu wrogów, może dlatego, że żadna nie spodziewała się, że wygram. Ja też nie.

Przypadek towarzyszył mi od samego początku i do samego końca. Może dlatego, że nie walczyłam o to jak lew, potrafiłam uśmiechać się szczerze i mieć swobodę na scenie, a to chyba zjednało mi ludzi. Tytuły Miss Polonia i Miss Publiczności były dla mnie czymś, co spadło na mnie dosłownie jak grom z jasnego nieba.

Być najpiękniejszą w Polsce – blaski i cienie

W moich czasach podstawową sprawą i obowiązkiem każdej Miss Polonia były akcje charytatywne. Było to bardzo szczytne i bardzo cenne. Jednak dla dziewczyny, która ma zaledwie 19 lat i żadnego przygotowania do kontaktów z różnymi historiami, często przerażającymi, bardzo smutnymi, bywa to szalenie trudne. Miałam za sobą nieprzespane noce, podczas których pytałam, gdzie jest Bóg. Czasami było mi strasznie ciężko. Dzisiaj wypełniłabym tę rolę zupełnie inaczej, może wcale nie lepiej, ale z większym zrozumieniem i pokorą dla życia.

Konkurs Miss Polonia był na początku lat 90-tych bardzo popularny. Nie było „Tańca z Gwiazdami”, „Jak oni śpiewają”, nie było nawet „Jaka to melodia”. Dwa dni po wyborach, rano, w dresie, z włosami spiętymi niechlujnie w coś podobnego do końskiego ogona, poszłam nieświadoma niczego po bułki na śniadanie. Przy kasie pisk sprzedawczyni wystraszył mnie tak, że prawie dostałam zawału serca. Krzyczała na cały głos: Miss Polonia!!! Ludzie zabierali ze stojaka gazety, w których byłam na pierwszych stronach i prosili o autografy. Niby miłe, ale zrozumiałam, że już nie mogę dłubać w nosie na czerwonym świetle.
Na szczęście to tylko rok i znowu mogłam dłubać. Prawdziwe, długo świecące gwiazdy, to nie mają się za wesoło. Ja nie chciałabym tak żyć. Dzisiaj wiem, jak to jest, kiedy ręka boli od rozdawania autografów, ale jednocześnie nadal mogę położyć się na plaży i nie myśleć, czy jakiś fotoreporter zrobi mi zdjęcie znienacka. Było minęło. Czasem szkoda, że czasu nie da się cofnąć, ale tak też jest dobrze.

Jako Miss Polonia stałam się osobą publiczną. I odczułam na własnej skórze negatywne aspekty popularności - krytykę, plotki. Krytyka jest stresująca. Czasem bywa trafna i wtedy tylko jest smutno, że dopuściło się do takiej sytuacji, aby ktoś mógł ją negatywnie ocenić. Najczęściej jednak jest zwyczajnie złośliwa i wtedy jest strasznie przykro. Ciężko się przed tym bronić, bo ludzie chcą słyszeć złe rzeczy, lubią drwić i podle oceniać. Kiedy mówisz, że to nieprawda, nikt już cię nie słucha. Plotki: Ja przeczytałam kiedyś o tym, że jestem chora na AIDS, handluję narkotykami dla jakiegoś mafiosa, który siedzi w więzieniu, jestem gruba niesłychanie i jeszcze kilka ciekawych historii. Najgorsze jest, gdy przez to cierpi ktoś trzeci. Moja mama strasznie płakała, kiedy dowiedziała się, że jestem chora. Nie wierzyła mnie, kiedy zapewniałam ją, że jestem zdrowa, tylko temu co gdzieś wyczytała, ponieważ uważała, że ja tylko próbuję ją uspokoić. Procesy? Ręce opadają, szkoda życia.
Na takie przykrości też trzeba być przygotowanym będąc Miss, będąc osobą publiczną.

Dzięki konkursowi Miss Polonia przeżyłam to wszystko, o czym czyta się w książkach, zobaczyłam wszystko to, co można zobaczyć na przepięknych widokówkach, zaprzyjaźniłam się z ludźmi, którzy byli dla mnie ekranem telewizora. Ja sama stałam się widokówką, okładką, książką, ekranem. Spełniły się marzenia, których nie miałam, bo nie wiedziałam, że można takie mieć.

Czy było ciężko? Tak, czasami było bardzo ciężko. Wiele miesięcy rozłąki z bliskimi. 19-o latka w świecie, który jest obcy i nie zawsze przyjazny. Trzeba mieć dużo siły, mądrości w sercu i w głowie. Nie miałam jej od razu, uczyłam się każdego dnia, ale było WARTO.
Czasem myślę sobie, że moimi przeżyciami, moim doświadczeniem, mogłabym obdarzyć z pięć kobiet i każda z nich nadal mogłaby powiedzieć, że dużo przeżyła.

Pozostały wspaniałe wspomnienia: ludzi, miejsc, podróży, wielkich dostojnych balów, pokazów mody i sesji zdjęciowych, o których marzy każda dziewczyna.
Do dziś po tym kolorowym roku pozostała mi skrzynia pełna pamiątek. Myślę, że nikt nigdy nie będzie miał tyle cierpliwości, by przejrzeć je ze mną i wysłuchać moich wspomnień. (Ale jakby co, to mam).

Konkurs Miss Polonia to świetna przygoda. Trzeba jednak pamiętać, że uroda przemija i żyć tak, by kiedyś, pomimo zmarszczek, miło było spojrzeć w lustro.

piątek, 05 czerwca 2009, katarzyna.zebrowska

Polecane wpisy

  • Wywiad z K. Wojciechowską

    Karina Wojciechowska - Miss Polonia '91, reprezentowała Polskę na konkursie Miss World '91 Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w sierpniu 2012 r. KA

  • Zdjęcia od I. Filipowskiej

    Zdjęcia z prywatnego archiwum Izabeli Filipowskiej - II Vicemiss Polonia '91

  • Zdjęcia od I. Filipowskiej

    Zdjęcia z prywatnego archiwum Izabeli Filipowskiej - II Vicemiss Polonia '91