Blog > Komentarze do wpisu
Wywiad z J. Michalską - cz. I

Joanna Michalska - Miss Polonia 1990; reprezentowała Polskę na konkursie Miss Universe 1991.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w październiku 2009 r.

Zanim zostałam Miss Polonia

Do udziału w wyborach Miss Polonia skłoniły mnie namowy znajomych oraz moja własna ciekawość poznawcza. Ponieważ droga do finału była usiana licznymi eliminacjami regionalnymi, polegającymi na prezentowaniu się na scenie, postanowiłam więc wykorzystać to w celu polepszenia umiejętności nawiązywania kontaktu z publicznością i okiełznania tremy, która zawsze towarzyszy artyście, ale nie musi być destrukcyjna, tylko konstruktywna, czyli mobilizująca. Te cele zaczęłam osiągać, co sprawiało mi najwięcej satysfakcji. Bo przecież w przyszłości miałam występować na scenie, co i obecnie czynię.

W 1990 roku bowiem, jak i wcześniej, realizowałam i rozwijałam swoje dwie pasje: muzykę i plastykę. Po ukończeniu nauki w klasie fortepianu, kształciłam się na Wydziale Wokalnym Akademii Muzycznej i jednocześnie nauczałam gry na fortepianie w szkole muzycznej, a w wolnych chwilach malowałam obrazy olejne.

Dodatkowym plusem podjęcia decyzji o udziale w konkursie było dla mnie pokonywanie jego kolejnych etapów. Nigdy nie zakładałam, że moim głównym celem będzie zdobycie korony Miss Polonia.

Pamiętam taką sytuację: po półfinale w Jeleniej Górze niejaki „znawca konkursu”, stały obserwator wyborów stwierdził, że to właśnie ja zostanę Miss Polonia, bo on zawsze trafnie typował i jeszcze ani razu nie omylił się. Bardzo mnie to ubawiło, bo przecież nie zdobycie korony w tym konkursie było moim priorytetem, tylko tak zwany „szlif sceniczny” i kontakt z publicznością, bo jak każdy artysta wiedziałam, że dla niej, a nie dla siebie pracujemy. Pomyślałam wtedy: „No to chyba tym razem Pan się pomylił.”

Nadszedł czas zgrupowania przed finałem. Na całe szczęście nie kolidował z moimi zajęciami, bo wtedy miałam już za sobą egzaminy na uczelni, a ponieważ właśnie rozpoczynały się wakacje, nie ucierpiała także moja praca pedagoga.

Spokojna, że wszystko już pozytywnie zrealizowałam, wyjechałam na dwutygodniowe zgrupowanie do Jadwisina nad Zalewem Zegrzyńskim. Tam poznałam swojego wielkiego przyjaciela, doktora pułkownika Marka Kuleja. To jest rzeczywiście do dziś mój serdeczny przyjaciel, nawet czasami żartobliwie mówię, że to jest mój starszy brat, chociaż nie mam takowego. W dodatku od razu czułam się dosyć komfortowo, ponieważ mieszkałam w pokoju z jedną z dziewcząt, którą poznałam już wcześniej na jakichś eliminacjach do wyborów i bardzo się polubiłyśmy, z Agnieszką Jankowską. Atmosfera była bardzo „zdrowa”. Nie było złośliwości, zawiści, o których tak wiele mówiło się przy poprzednich konkursach. Myślę, że to głównie zasługa wysokiego poziomu dziewcząt, które brały udział w finale, a również organizatorów i w ogromnym stopniu choreografa – Zosi Rudnickiej, którą mam nadal przyjemność spotykać i współpracować z nią na gruncie zawodowym. Np. ona też realizowała „Wesołą wdówkę” w Teatrze Wielkim. To jest szalenie życzliwa i profesjonalna osoba. I to ona, pełna kobiecości, zarażała nas wielką serdecznością. Pracowała z nami godzinami, układając różne układy choreograficzne, przekazując nam zasady obowiązujące na scenie, o których oczywiście większość z nas nie miała pojęcia. Czas zgrupowania był dla mnie nieoceniony. Wydawało się, że nie może być lepiej, aż nadszedł czas finału...

Poczwórna Miss

Nigdy nie zastanawiałam się nad swoimi szansami w konkursie. Odbyte rozmowy z jurorami przebiegały bardzo sympatycznie i miały dla mnie bardziej posmak towarzyski, niż weryfikacyjny. To wówczas poznałam osoby, z którymi zaprzyjaźniłam się – Magdę Jaworską i Grzegorza Tuderka - ówczesnego dyrektora Budimexu, a późniejszego posła kilku kadencji.

W czasie finału czułam się bardzo swobodnie, a publiczność w Sali Kongresowej reagowała na mnie bardzo żywiołowo. To była dla mnie największa satysfakcja. Wiedziałam wówczas, że osiągnęłam to, nad czym ciężko pracowałam przez cały czas trwania eliminacji, czyli przez niemal pół roku.

Finał finału był dla mnie całkowitym zaskoczeniem, ponieważ otrzymałam łącznie aż cztery tytuły – Miss Elegancji, Miss Gracji, Miss Publiczności i Miss Polonia 1990. Również organizatorzy przypuszczam nie przewidzieli tego, że jednej osobie przyznane zostaną wszystkie te wyróżnienia, czego wyrazem były nagrody. Otrzymałam bowiem 3 identyczne zestawy anten satelitarnych (po jednym za każdy z tytułów komplementarnych), co bardzo ubawiło wówczas publiczność na widowni. Zdecydowałam, że jeden z zestawów podaruję domowi dziecka, aby móc podzielić się z kimś moją wygraną i sensownie ją wykorzystać.

Ja grałam bardzo fair, nie miałam żadnych układów kompletnie, dla nikogo nie byłam bardzo „sympatyczna” i może dzięki temu, udało mi się wygrać. Nagrody za zdobycie korony Miss Polonia były rzeczywiście cenne. Jako główną nagrodę otrzymałam wyjątkowy jak na owe czasy samochód, Mercedes 190 d z maksymalnym wyposażeniem. Zaś inną z nagród - telewizor Sony, mam do tej pory, ponieważ jest niezawodny.

Od czego zależy sukces w wyborach Miss? Myślę, że wystarczy być sobą – jeśli ma się ciekawą osobowość i ładną powierzchowność  oraz dużo, dużo szczęścia – to sukces gwarantowany.

Nastał nowy czas w moim życiu. W tamtych czasach konkurs Miss Polonia był wydarzeniem, na które czekało się cały rok, a Miss stawała się osobą publiczną i szeroko rozpoznawalną.

Pierwsze dwa pełne dni po finale spędziłam udzielając licznych wywiadów. Aż przyszedł ten pierwszy wymarzony wyjazd...

W Miami z Lutosławskim, w filmie z Adamczykiem, na kolacji ze Schwarzeneggerem

Po tygodniu „panowania” dołączyłam do delegacji rządowej wylatującej do Miami na Florydzie, której uczestnikiem był również Jerzy Gruza. I stała się możliwą rzecz niemożliwa, ponieważ w ciągu kilku dni dostałam wizę do Stanów Zjednoczonych. Nawet teraz nie jest to łatwe, a wtedy, prawie 20 lat temu, to było rzeczywiście niemożliwe.

Była to dla mnie podróż wyjątkowa, bo poznałam to cudowne miejsce od najbardziej luksusowej strony. Latałam pierwszy raz helikopterem i małym prywatnym samolotem wraz z merem Miami. Tam poznałam nieżyjącego już naszego wybitnego kompozytora Witolda Lutosławskiego. To jest dla mnie bardzo istotne i niezapomniane. Bywałam w miejscach niedostępnych dla przeciętnego człowieka. Ale była to też podróż sentymentalna, ponieważ właśnie w Miami mam rodzinę, a teraz też oddanych przyjaciół. Nie miałam szans ich nigdy wcześniej odwiedzić, więc po prostu zbieg okoliczności był dla mnie niebywały. Ten przepych, ale również ten czynnik rodzinny był bardzo istotny dla mnie. To było coś, dla czego w jakimś stopniu warto było ten konkurs wygrać. Do Miami wracałam później jeszcze wielokrotnie i wciąż wracam.

Po powrocie z Miami zaraz rozpoczynały się zdjęcia do filmu muzycznego do muzyki Rossiniego pod tytułem „Ernestyna”, do którego mnie zaangażowano. Wyprodukowano go w kooperacji włosko – niemieckiej, ja grałam w nim rolę tytułową,a jedną z innych ról grał Piotr Adamczyk, aktor dzisiaj powszechnie znany, a wtedy stawiający dopiero pierwsze kroki w zawodzie.

Był  to dla mnie bardzo intensywny czas – terminy goniły, pracowaliśmy  po nocach. Efektem kilkutygodniowego wysiłku była nagroda na festiwalu w Cannes właśnie z tego roku.

Czas upływał mi bardzo szybko, bo zaraz po skończonej pracy na planie filmowym pojechałam na miesiąc do Paryża, gdzie reklamowałam  jedną z firm kosmetycznych. Zajęcie to było bardzo przyjemne, bo otaczało mnie grono bardzo życzliwych ludzi. A ponadto całkiem dobrze poznałam Paryż. Wtedy przeżyłam także niezapomniany wieczór. Zostałam zaproszona na kolację z Arnoldem Schwarzeneggerem w jednej z restauracji na dachu wieży Eiffla. Wówczas obecny gubernator Kalifornii osiągał szczyty sławy i wydawałoby się, że ten „mięśniak” może być tylko zarozumiałym bufonem. Jednak bardzo można było się pomylić. Okazał się bardzo serdecznym, ciepłym i wrażliwym człowiekiem. Byłam zafascynowana jego osobowością.  Jest przykładem prawdziwej „gwiazdy”, która świeci bardzo jasno dzięki własnej naprawdę ciężkiej pracy i zachowuje się naturalnie nie tracąc przy tym skromności. Czułam się nim wtedy prawdziwie oczarowana. Wówczas przekonałam się, jak dalece media przekłamują nieraz rzeczywistość, zupełnie niepotrzebnie kreują postaci, które naprawdę okazują się zupełnie inne, bardziej interesujące.

Nigeria i konkurs Miss Intercontinental

Jednym z najistotniejszych w świetle późniejszych wydarzeń moim wyjazdem, był wyjazd do Nigerii na wybory Miss Intercontinental. Był to nowy konkurs, debiutujący dokładnie w roku mojej wygranej w Miss Polonia. Okazało się, że nie tylko Biuro Miss Polonia, ale i działający od niespełna roku Missland zamierza wysłać swoją kandydatkę – Miss Polski. Zaczęła się trzydniowa nerwówka, która z nas miałaby jechać. Interweniować musiał sam Ambasador Nigerii w Polsce. Dowiedziałam się od niego,  że to ja mam reprezentować Polskę w Nigerii i to ja dostałam natychmiastową wizę. To była sytuacja bardzo zabawna. Bardzo zaprzyjaźniłam się później z tym Ambasadorem, bardzo, bardzo sympatycznym człowiekiem. Wszystko działo się w wielkim pośpiechu, to były dosłownie trzy dni, bo już musiałam lecieć na ten nowy konkurs, do nieznanego kraju w środku Afryki i do tego sama. W ekspresowym tempie zapakowano mnie do samolotu, a po niespełna dwóch godzinach lotu, jeszcze na pokładzie samolotu, który właśnie wylądował we Frankfurcie, zanim zdążyłam wysiąść, dostałam fax podpisany przez szefa Biura Miss Polonia – Piotra Stawickiego, że mam wracać, ponieważ konkurs ma się odbyć dopiero za 3 tygodnie. Byłam tak skonsternowana. Pan Piotr dopiero co przecież żegnał się ze mną na lotnisku. Co robić? Pomyślałam: „No tak, to na pewno robota konkurencji. A jeśli nie? Co ja będę sama robiła na lotnisku w Lagos przez te 3 tygodnie?” Zdecydowałam wrócić jak najszybszym lotem do Warszawy. Okazało się, że dobrze zrobiłam, bo informacja była prawdziwa. Na całe szczęście przez przypadek Biuro Miss Polonia zostało poinformowane przez zaprzyjaźnionych organizatorów - Biuro Miss Bułgarii o zmianie terminu zgrupowania w Nigerii. To było dla mnie wielkie szczęście, bo nie wyobrażam sobie, co by się działo, gdybym osiągnęła wówczas cel podróży. Wiem, że nikt nie czekałby na mnie na lotnisku, bo ambasada polska również nie została poinformowana, że miałam przylecieć tym lotem i nikt się mnie tam wtedy nie spodziewał.

Po trzech tygodniach ruszyłam ponownie w kierunku Nigerii. Odebrano mnie tym razem z lotniska, znalazłam się w najlepszym hotelu w Lagos, ówczesnej stolicy kraju, a dwutygodniowe zgrupowanie było dosyć osobliwe. Polegało na codziennych ćwiczeniach w 40-sto stopniowym upale i przy niemal 100% wilgotności powietrza na tak zwanym „świeżym powietrzu”. Bywały też zajęcia na plaży, żeby media mogły fotografować nas w plenerze. Na zakąskę podawano nam tak pikantne kanapki, że nie dało się ich jeść. Tylko chudnąć! Ale, ale...to jeszcze nie koniec! Wieczory miałyśmy również zagospodarowane, codziennie party, które odbywały się na naszą cześć.

W konkursie znalazłam się w finałowej „5”.

Było bardzo towarzysko. Poznałam wspaniałych ludzi, którzy tam mieszkają, z którymi przyjaźnię się do dzisiejszego dnia. Dlatego ten wyjazd do Nigerii był dla mnie taki rzutujący na przyszłość. Lagos jest miejscem kosmopolitycznym. Mieszkają i pracują tam ludzie, którzy prowadzą wiekie przedsiębiorstwa jak np. Pepsi czy City Bank. Są to ludzie z całego świata, otwarci na innych nowo przybyłych i rzeczywiście to jest coś niesamowitego, bo tworzą pewną wielką rodzinę. Ja poczułam się tam po prostu wyjątkowo, znalazłam wiele serdeczności w nich i tak mnie przygarnęli, że po  wyborach zostałam jeszcze na kolejne 3 tygodnie, oczywiście wiedząc, że w Polsce nie czekają na mnie w tym czasie żadne obowiązki jako Miss. 

niedziela, 13 grudnia 2009, katarzyna.zebrowska

Polecane wpisy

  • Miss Poland Earth 2017

    FINAŁ MISS POLAND EARTH 2017 Organizator: Fundacja Miss Egzotica - Serafina Ogończyk-Mąkowska Data i miejsce: 15 lipca 2017 r., Klub La Playa Warszawa Jury: V.

  • Miss Polonia 1990 na YouTube

    J. Michalska na MU '91 - prezentacja w strojach narodowych, kostiumach kąpielowych i w sukniach wieczorowych http://www.youtube.com/watch?v=NxQHfmY2LBw

  • Miss Polonia 1990

    Finał Miss Polonia '90 Organizator: Biuro Miss Polonia Data i miejsce: 2 czerwca 1990 r.; Sala Kongresowa PKiN w Warszawie Choreografia: Z. Rudnicka Prowadzenie