Blog > Komentarze do wpisu
Wywiad z D. Gawron

Dorota Gawron - Vicemiss Polonia 2006; reprezentowała Polskę na konkursach Miss International 2007 i Miss Universe 2007.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w marcu 2010 roku.

Prawie wszystkie małe dziewczynki marzą o tym, by kiedyś zostać królewną. Ale to marzenie rzadko się spełnia. Dorota Gawron nigdy o tym nie myślała, a królewną została, ba, nawet królową. Piękności. I to kilkakrotnie. Cóż, los bywa niekiedy przewrotny...

Urodziłam się 25 lat temu w Częstochowie.

Od zawsze, czyli będąc już małą dziewczynką, miałam szeroki krąg zainteresowań, od łażenia po drzewach i nabijania sobie przez to guzów, po projektowanie ubranek dla swoich lalek (niektóre z nich potrafiłam nawet zrobić na drutach - tej sztuki nauczyła mnie moja babcia). Nieco później, jak już poszłam do szkoły i nauczyłam się pisać, to pisałam książki dla dzieci. Sklejałam kartki z bloku tekturowego, przeważnie ok. 10 kartek, robiłam ilustracje i pisałam. Najciekawsze, że zawsze kolejną książkę zaczynałam od namalowania obrazków, a później powstawał do nich tekst. Często odbywało się to tego samego dnia.

W moim dziecięcym terminarzu zajęć był również czas na taniec i grę  na gitarze. Naukę gry na gitarze rozpoczęłam w szkole muzycznej, ale szybko potem zaczęłam uczyć się sama. Miałam też w tej dziedzinie parę regionalnych sukcesów.  Przypominam sobie, co robiłam będąc dzieckiem, a moje marzenia z tamtych lat urzeczywistniają się w dorosłym już życiu. To wielkie szczęście móc realizować swoje pragnienia.

W 2006 roku Dorota zapragnęła spróbować swoich sił w konkursie Miss Polonia. I od razu przystąpiła do realizacji swojego zamiaru.

Czy mój start w wyborach to przypadek? Ponoć nie ma przypadków, nie wiem, ale pewnego dnia wysłałam swoje zgłoszenie i...i zapomniałam o całej sprawie. Spośród wielu konkursów Miss, jakie organizowane są w naszym kraju, mój wybór padł na Miss Polonia, bo pamiętałam ten konkurs bardzo dobrze z czasów dzieciństwa. Pół roku później ktoś bardzo miły zaprosił mnie na wstępny casting i dalej to już wiecie sami - „się potoczyło”.

Z perspektywy czasu myślę, że to podróże najbardziej mnie zmotywowały do udziału w takiej zabawie. To bowiem, co najbardziej lubię robić, to - definitywnie – podróżowanie. To rodzice zaszczepili we mnie pociąg do odkrywania nowych miejsc. Mam świadomość, że to choroba nieuleczalna.

Tak, czy siak rozpoczęła się moja przygoda z konkursami piękności. Trochę ich było. Od regionalnych, po już te większe międzynarodowe.

Najpierw startowałam w konkursie Miss Warszawy, gdzie dostałam „dziką kartę”, czyli taką przepustkę do „wielkiej gry” i następnych konkursowych szczebli. Ta „dzika karta” okazała się dla mnie wielką szansą. Dzięki  niej dostałam się do finału Miss Polonia 2006. Odbył się on 19 sierpnia 2006 roku w Sali Kongresowej w Warszawie, a ja wróciłam do domu z tytułem. Zostałam I vice Miss Polonia 2006 !

Zabrakło mi bardzo niewiele do zwycięstwa, ale absolutnie nie odebrałam tego jako porażki, nigdy nie myślałam w tych kategoriach. Wręcz przeciwnie, moje zaskoczenie, a później ogromna radość spadły na mnie nieoczekiwanie, stąd odczuwałam podwójną satysfakcję.

Miesiąc później Dorota wyjechała do Helsinek na konkurs Miss Bałtyku i Skandynawii, gdzie zajęła pierwsze miejsce. Później był Meksyk i Miss Universe oraz Japonia - Miss International.

To ogromne wyróżnienie móc brać udział w tak prestiżowych imprezach.  Wszystkie moje konkursy wspominam bardzo dobrze. W Meksyku poznałam fantastycznych ludzi, z którymi przyjaźnię się po dzień dzisiejszy. Z Japonii przywiozłam ogrom doświadczeń po zetknięciu z tamtejszą kulturą. W Finlandii i Estonii dzięki Miss Baltic Sea&Scandinavia udało mi się pracować dla tamtejszych firm odzieżowych i projektantów.

Podróże są  dla mnie największą wygraną. Każdy kraj zachwycił mnie czymś innym, na pewno te trzy różnią  się bardzo, ale chyba Meksyk jest moim nr 1. Cóż, byłam tam najczęściej i nadal tam wracam. Najpierw poleciałam w nagrodę za zdobycie tytułu I Vice Miss Polonia. Było to na miesiąc przed wyborami MU,  które, tak się złożyło, miały się odbyć również w  Meksyku. Zdążyłam się trochę opalić, zwiedzić najważniejsze punkty w Mexico City i Cancun i przyzwyczaić do tamtejszego klimatu.

Dorota wróciła do kraju tylko po to, by przepakować walizki i znowu ruszyła w drogę do Meksyku. Tym razem jako delegatka Polski na konkurs Miss Universe 2007.

Pamiętam tylko długi lot, a po przylocie od razu przymiarki, zdjęcia. Ruszyliśmy pełną parą już pierwszego dnia. Czasem miałam wrażenie, że uczestniczę nie w konkursie piękności, a w jakimś sportowym maratonie, na dodatek z przeszkodami.

Niestety, Dorocie zabrakło szczęścia i z Meksyku nie przywiozła żadnego tytułu. Teraz, po kilku latach, czy jest zadowolona ze swojego występu, czy może chciałaby coś poprawić, zmienić?

Zawsze można coś ulepszyć, poprawić. Ja daję z siebie najwięcej, ile potrafię. Trzeba pamiętać o tym, że takie widowiska jak Miss World czy Miss Universe, ogląda cały świat.

Z jednej strony udział w nich to ogromne wyróżnienie, ale i potworny stres. Pamiętam, jak w przeddzień finału MU, dostałam kilkanaście sms-ów z gratulacjami od swoich dawnych znajomych ze Stanów i Japonii, których poznałam na wymianie studenckiej, a z którymi kontakt się urwał. To uświadomiło mi, że ogląda nas cały świat.

Miss Universe 2007 została Riyo Mori z Japonii, na którą udało mi się dosłownie wpaść podczas mojego pobytu w Nowym Jorku. To było jakieś pół roku po finale MU, weszłyśmy do tego samego sklepu, nie mogłyśmy się nadziwić jak to możliwe, spotkać się przypadkowo w NY?! Moi znajomi, którzy tam mieszkają, wyjaśnili mi później,  że w tym mieście jedno jest pewne: jeśli długo kogoś nie widziałeś, to na pewno spotkasz go na  ManhattanieJ Żeby było jeszcze bardziej przypadkowo. Uwaga! To tego samego dnia wieczorem spotkaliśmy Annette Cammer (dla tych którzy się interesują konkursami, szczególnie MU wiedzą, że to ważna osoba). Siedziałyśmy obok siebie na musicalu „Mamma Mia” i wspominałyśmy Miss Universe.

Ostatnim punktem na mapie podróży w koronie była dla Doroty Japonia i konkurs Miss International 2007.

W Japonii pod względem organizacji zgrupowania było zdecydowanie lżej, niż w Meksyku. Tu  dla odmiany  miałam wrażenie, że wylądowałam na wakacjach.

Pokazano nam tradycyjną Japonię, z całym jej bogactwem historycznym i kulturowym. Miałam okazję podziwiać przecudowne ogrody w Kioto, brałam udział w medytacjach, parzyłam w sposób „tradycyjny” zieloną herbatę (proces ten obejmował cały niezbędny rytuał, stąd też myślę, że była to moja najdłużej przygotowywana herbata w życiu:).  Poznałam również japońską sztukę układania kwiatów – ikebanę, która jest obecnie wykładana jako przedmiot na uczelniach japońskich.

Gdyby, bazując na własnym doświadczeniu, Dorota miała pomóc innym dziewczynom w przygotowaniach do konkursu międzynarodowego, to jakich rad by im udzieliła, przed czym ostrzegła? Na co powinny zwrócić uwagę?

Przede wszystkim trzeba być sobą, to złota zasada dobra na wszelkie okoliczności,.

Zalecam spokój i dystans, siłownia, basen ale to standard, który dobrze jest robić dla własnego dobrego samopoczucia, nie tylko przed wyborami. Zdrowo żyć, zdrowo jeść i zdrowo spać. Praca nad sobą, samodyscyplina, no i szczęście – przydaje się szczególnie.

Od tamtego czasu minęły prawie 3 lata. Dorota Gawron nie ma zbyt dużego kontaktu ze swoimi dawnymi konkurentakmi z wyborów Miss.

W Warszawie, ukończyłam studia na Uniwersytecie Warszawskim na kierunku stosunki międzynarodowe. Mam tu „swoje miejsce”, gdzie zawsze mogę wrócić i wracam, bo kiedy podróżuję, tęsknię za najbliższymi najbardziej. Jestem również po pierwszym roku dziennikarstwa na UW. Interesuje mnie zwłaszcza dziennikarstwo prasowe, które praktykuję w mojej pracy, a może raczej „hobby-pracy”. Współredaguję jedno z ogólnopolskich pism o tematyce ślubnej, łączę przyjemne z pożytecznym, piszę artykuły na tematy dość przyjemne i bliskie myślę każdej kobiecie.

Jestem zodiakalnym Strzelcem. Dość mocno stąpam po ziemi, ale głowę mam na szczęście w chmurach.

Jestem Polką. Tu jest mój dom, moja rodzina, moi najbliżsi. Nie wykluczam jednak  przeprowadzki np. na południe naszego kontynentu lub gdzieś, gdzie przez cały rok jest ciepło. Szybko przystosowuję się do nowych miejsc i czuję się w nich dobrze. Obecnie przebywam na Lazurowym Wybrzeżu na południu Francji. Moja tymczasowa (choć tego nigdy nie wiadomo) przeprowadzka jest związana ze szkołą języka francuskiego, do której uczęszczam od kilka miesięcy. Mam tu wspaniałe warunki, nie wspominając o pogodzie a zwłaszcza słońcu, które świeci prawie przez okrągły rok.

Trzy międzynarodowe konkursy Miss, trzy kontynenty. Wiele dziewcząt może Dorocie pozazdrościć tych doświadczeń. A ona sama już się nimi „nasyciła”, czy może jest jeszcze jakiś konkurs marzeń, na który szczególnie chciałaby pojechać?

Wszystkich konkursów piękności jest bardzo dużo, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę i pojawia się pokaźna ich grupa, do tego w każdym kraju dochodzą konkursy regionalne, więc jest w czym wybieraćJ Wybory Miss to wielka przygoda, choć ja ten etap w swoim życiu mam za sobą. Przede mną inne równie ważne życiowe wyzwania.

Wracam pamięcią  dziesięć, może dwanaście lat do tyłu, kiedy to konkursy piękności w Polsce przeżywały swoje „gorące” czasy, kiedy cieszyły się dużo większą popularnością niż obecnie i kiedy gromadziły przed telewizorami pokaźną grupę zainteresowanych.

Może właśnie takiego „powrotu” popularności mu życzę z okazji 80-tych Urodzin, zwłaszcza, że konkurs Miss Polonia posiada wieloletnią tradycję. Życzę zatem kolejnych 80-ciu i nawet więcej ukoronowanych lat.

czwartek, 18 marca 2010, katarzyna.zebrowska

Polecane wpisy