Blog > Komentarze do wpisu
Wywiad z A. Myko

Agnieszka Myko - finalistka Miss Polonia 1996; Top 15 na konkursie Miss International 1997

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony Miss Polonia w lipcu 2012 r.

Media od zawsze doszukiwały się sensacyjek i skandali przy organizacji konkursów piękności. Pisano o niesprawiedliwych, „ustawianych” werdyktach,  zawiści między konkurentkami itp.  Czy było w tym choć ziarenko prawdy? Jak to wygląda z perspektywy samych uczestniczek wyborów Miss?

Agnieszka Myko wystartowała w konkursie Miss Polonia w 1996 roku. Był to początek nowego etapu w moim życiu, pewnej przygody, która wtedy się rozpoczęła…. mówi dziś. Miałam 20 lat, mieszkałam w Gdyni i byłam studentką I roku PG na wydziale chemii. Jak każda młoda osoba spędzałam sporo czasu z rówieśnikami, wychodząc na imprezy, do kina, itd. Jednocześnie starałam się skupić swoją uwagę na nauce. Kiedy rozpoczęła się moja przygoda z konkursem, byłam przed letnią sesją egzaminacyjną i bardzo mi zależało, aby ją pomyślnie zaliczyć. Postanowiłam podejść do egzaminów w terminie zerowym, dzięki czemu mogłam spokojnie wyjechać na zgrupowanie półfinałowe do Bielsko-Białej.

Ale zanim rozpoczęło się zgrupowanie półfinałowe, najpierw Agnieszka musiała przebrnąć przez wstępne etapy konkursu. A dlaczego w ogóle zdecydowała się na start w tej imprezie? Czy było to jej marzenie?

O czym marzyła 20-letnia dziewczyna taka jak ja?? Na pewno nie o wielkiej karierze, moim celem było uzyskanie tytułu magistra-inżyniera, znalezienie ciekawej pracy oraz możliwość zwiedzenia świata.

Mój start w konkursie Miss Polonia nazwałabym czystym przypadkiem, a droga do finału była dość długa. Chłopak, z którym wtedy byłam związana, znalazł ogłoszenie w lokalnej gazecie o eliminacjach do wyborów Miss Ziemi Kaszubskiej i zgłosił moją kandydaturę bez wcześniejszych konsultacji ze mną. Na początku byłam lekko przerażona, ale po chwili podjęłam decyzję, że może warto spróbować. Kiedy przystępowałam do pierwszych eliminacji na Miss Ziemi Kaszubskiej w lutym 1996 r., przez myśl mi nie przeszło, że będzie to pierwszy krok do finału najbardziej prestiżowego konkursu piękności w Polsce. Bardzo się denerwowałam, czułam się jak przed ważnym egzaminem. Nie myślałam o korzyściach, jakie mógłby mi przynieść sukces w wyborach. Stres był silniejszy, ale się udało. Potem był finał regionalny, podczas którego przyznano mi tytuł I V-ce Miss Ziemi Kaszubskiej. Następnie zaproszono mnie na eliminacje do Miss Ziemi Gdańskiej. W finale tego konkursu otrzymałam również tytuł I V-ce Miss. Dopiero te kolejno zdobywane tytuły, a także  coraz bardziej realna możliwość zdobycia cennych nagród, popularności, odbycia zagranicznych podróży, dały mi większą motywację do działania. Uwierzyłam we własne siły, że warto wykorzystać swoje 5 minut. Pomyślałam, że skoro ludzie zauważyli moją urodę, to czas najwyższy, abym sama w siebie uwierzyła.

Wielkie emocje i stres to nieodłączne elementy każdych wyborów. Podobnie było ze mną. Z czasem, kiedy pokonywałam kolejne etapy konkursu, nabierałam większego doświadczenia, które przydało się w najbardziej stresujących momentach.  Moim wsparciem była mama, bez której nie wyobrażam sobie tych wszystkich sukcesów. To ona uczestniczyła w moich przygotowaniach, pomagała mi w doborze strojów, a przede wszystkim wspierała mnie psychicznie. Młode dziewczyny, które startują w wyborach Miss, nie są zazwyczaj przygotowane do udziału w takim konkursie. Dlatego tak bardzo jest ważne, aby mieć przy sobie takiego mentora, którego obecność pozwala nam poczuć się pewniej, itd. Zgrupowania, zajęcia z choreografii, czy udzielane wywiady uczą wielu nowych, ciekawych rzeczy, a jednocześnie pozwalają sprawdzić własną psychikę i osobowość. To bardzo cenna lekcja w życiu każdej z nas. Ja myślę, że dobrze ją wykorzystałam.

Następne szczeble to już etapy ogólnopolskie. Zaczyna się robić coraz poważniej, stawka jest coraz większa...

W czerwcu pojechałam na eliminacje do półfinału Miss Polonia. Pamiętam swoją podróż nocnym pociągiem do Warszawy, by wcześnie rano dotrzeć na miejsce eliminacji. Kiedy zobaczyłam tłumy dziewcząt zmierzających do tego samego budynku co ja, byłam przerażona. Pomyślałam, że przy tak ogromnej konkurencji moje szanse na zakwalifikowanie się do kolejnego etapu są znikome. Miałam do pokonania kilka tysięcy dziewczyn, żeby awansować do półfinału. Kiedy wyczytano moje nazwisko na liście półfinalistek, nie mogłam w to uwierzyć. Radość była ogromna.

Kilka tygodni później wyjechałam na zgrupowanie do Bielsko-Białej, gdzie spośród 40 dziewczyn wybrano 18 do ścisłego finału. Finalistek miało być 20, ale dwa wolne miejsca zostały dla Miss Polonia z Ameryki i Australii. A potem był już tylko finał-uroczysta gala w Sali Kongresowej w Warszawie. Do wszystkich etapów starałam się jak najlepiej przygotować i myślę, że to zaprocentowało podczas finałowego koncertu.

Ostatnim etapem przygotowań jest zawsze tradycyjne zgrupowanie.

Zgrupowanie przed finałem mojego rocznika odbyło się w Miętnych koło Garwolina. Każdy dzień był skrupulatnie zaplanowany. Zaczynałyśmy go śniadaniem, następnie trening, wyjazd w plener na wszelkiego rodzaju przymiarki, sesje, potem lunch i najbardziej pracowita część dnia-zajęcia z choreografii. Bywało często tak, że wracałam do pokoju przed 24-tą, a następnego dnia musiałam wstać bardzo wcześnie. Takie zgrupowanie na pewno uczy zdyscyplinowania, współpracy i przebywania w grupie. Atmosfera była całkiem przyjazna, czasami dało się odczuć niewielkie współzawodnictwo między kandydatkami. Natomiast muszę przyznać, że nie do końca wierzę w możliwość zawiązania się przyjaźni pomiędzy uczestniczkami takich imprez. Każda z nas przyjechała po to, aby wygrać i być najlepszą, więc ciężko tu mówić o prawdziwej przyjaźni, skoro byłyśmy dla siebie konkurentkami. Mój kontakt z pozostałą 19-tką finalistek został urwany krótko po wyborach. Każda z nas pochodziła z innej części Polski, co również wpłynęło na brak utrzymania kontaktów.

Niemal rokrocznie wyborom Miss Polonia towarzyszą plotki, sensacyjki. Przystępując do konkursu sama byłam ciekawa, na ile się one sprawdzą. Próbowałam się przyjrzeć z bliska kuluarom tego wydarzenia, ale szczerze przyznam, że nie było żadnych sensacji, o których mogłyby rozpisywać się tabloidy. Niektóre dziewczyny były bardziej faworyzowane, ale na tym się skończyło.

A to ciekawe – organizatorzy takich imprez zawsze zarzekają się, że werdykty są do końca niewiadomą, że ich samych zaskakują, a tymczasem, jak widać, uczestniczki odbierają to nieco inaczej.

Werdyktem jury, Miss Polonia 1996 została Agnieszka Zielińska. Uważam, że zasłużyła na ten tytuł, chociaż moją faworytką była Iwona Styczeń z Busko-Zdrój. Według mnie poziom konkursu w 1996 roku był bardzo wysoki, co z pewnością nie ułatwiło pracy jurorom. Większość kandydatek wyróżniała się nietuzinkową urodą i inteligencją. Jednak już od półfinału wyczuwałam, że to właśnie Agnieszce przypadnie tytuł „królowej”. Kiedy wybrano szczęśliwą 20 finalistek, w Kioskach Ruchu zaczęła ukazywać się seria z krzyżówkami. Przed samym finałem konkursu (wrzesień 1996) przypadkowo natrafiłam na jedno z wydań tejże krzyżówki. Na jej okładce znajdowało się duże zdjęcie Agnieszki, podczas gdy fotografie pozostałych kandydatek umieszczono na odwrocie. Wtedy byłam już pewna, kto wygra te wybory. Nawet zrobiłam zakład ze znajomymi. I wcale się nie pomyliłam. Było jeszcze kilka drobnych elementów, które tylko potwierdziły moje przewidywania (jak dobór fryzury pod koronę przed samą galą). Mimo tych sytuacji wciąż uważam, że Agnieszka Zielińska była jedną z tych dziewczyn, które zasłużyły na tytuł najpiękniejszej. Przed ostatecznym werdyktem publiczność wykrzykiwała na zmianę numer 8 i 14 (mój numer). Niestety wygrać mogła tylko jedna z nas.

Czy mimo, że to nie ona założyła koronę, Agnieszce udało się zachować dobre wspomnienia z finałowego koncertu i pozytywnie ocenia swój występ na nim?

Do samej gali konkursu zawsze powracam z wielkim sentymentem. To chwile, które na zawsze zapisały się w mojej pamięci. Występ w Sali Kongresowej przed tak dużą publicznością i jury to nie lada stres. Podczas gali prowadzący Krzysztof Ibisz zadawał po jednym pytaniu 10 finalistkom. Poszło mi całkiem nieźle. Niestety późniejsza zwyciężczyni Agnieszka Zielińska nie odpowiedziała na swoje pytanie, w związku z tym ta część konkursu nie została pokazana w TV. Zależało mi, aby jak najlepiej wypaść przed publicznością i moją rodziną, która podtrzymywała mnie na duchu. Uważam, że przygotowania do finału zakończyły się sukcesem, naprawdę ciężko pracowałyśmy na końcowy występ. Każda z nas spędziła wiele godzin, aby zaprezentować się jak najlepiej. I to się udało.

Swój występ podczas finałowej gali również traktuję jako wielki sukces. Otrzymałam 2 tytuły: Miss Elegancji i Miss Telewidzów. Ten drugi był dla mnie szczególnie ważny, bo chyba najbardziej obiektywny i nadany przez dziesiątki tysięcy widzów, którzy na mnie głosowali i których zdaniem to ja powinnam zdobyć koronę najpiękniejszej.  Myślę, że nie zmieniłabym zbyt wielu rzeczy podczas całej przygody związanej z Miss Polonia. Jedynie życzyłabym sobie większego grona znajomych na widowni tak, jak było w przypadku Agnieszki Zielińskiej, do której przyjechał cały autokar i mały pupil. A poza tym mam ogromną satysfakcję, że zaczynając od lokalnych wyborów w Wejherowie doszłam tak wysoko. Ciężka praca, a jednocześnie moja uroda zostały docenione. Z tego naprawdę jestem dumna. 

Okazało się jednak, że to nie koniec powodów do dumy dla Agnieszki. Biuro Miss Polonia zadecydowało, że to właśnie ona zostanie reprezentantką Polski na konkursie Miss International '97 w dalekiej i egzotycznej Japonii.

Wyjazd do Japonii na Miss International był dla mnie zaszczytem. Czułam się wyróżniona, otrzymując propozycję od biura Miss Polonia reprezentowania Polski na międzynarodowej arenie.

Przez cały czas zgrupowania nasz czas był intensywnie wypełniony. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania. Atmosfera była przyjemna. Pokój w hotelu dzieliłam z Miss Francji Marie Borg, bardzo sympatyczną dziewczyną. Z początku wydawało mi się, że na tak prestiżowym konkursie nie może zabraknąć rywalizacji między dziewczętami. Jednak było inaczej. Reprezentantki wszystkich krajów pomagały sobie, wspólnie spędzały czas na zakupach, itd.

Japonia to wspaniały kraj, w którym żyją przesympatyczni ludzie. W trakcie gali finałowej jednocześnie odbywał się Finał Miss Japan ’97. Podczas tej uroczystości poznałam bardzo sympatyczną Japonkę o imieniu Chika. Przez wiele lat utrzymywałyśmy kontakt listowny. Byłam nawet zaproszona do jej rodzinnego miasta, ale niestety już się nie spotkałyśmy. Miałam okazję jeszcze raz odwiedzić ten egzotyczny kraj, tym razem służbowo.

Tytuł Miss International '97 przypadł w udziale Miss Wenezueli Consuelo Adler Hernández. Agnieszka również odniosła ogromny sukces, awansując do ścisłej finałowej Top 15.

Zanim wyczytano zwyciężczynię, wszystkie trzymałyśmy się za ręce. To już chyba tradycja na tego typu konkursach. Ale wygrać mogła tylko jedna i była nią Wenezuelka. Uważam, że była jedną z faworytek. Zresztą to właśnie kobiety z tej części świata dominują na międzynarodowych konkursach piękności. Pomimo jej nietuzinkowej urody, od początku stawiałam na Miss Filipin.

Wejście do Top 15 uważam za sukces. Chwilę, w której wyczytano moje nazwisko na scenie zapamiętam na zawsze. To były prawdziwe emocje.

Czy coś bym zmieniła dostając drugą szansę wyjazdu?? Na pewno brakowało mi kogoś bliskiego z Polski, kto byłby moim wsparciem, umiał doradzić, porozmawiać w ojczystym języku. Drugą rzeczą była moja suknia wieczorowa przygotowana, a właściwie wypożyczona od jednej z projektantek sukni ślubnych z Bielsko-Białej.  Suknia była piękna, ale nie na tego typu event. Przede wszystkim ważyła zbyt dużo, co sprawiało wiele trudności, kiedy musiałam zapakować ją do bagażu czy przewieźć w autokarze na galę. Nigdy nie zapomnę trudności z nią związanych. Ale mimo wszystko jakoś sobie poradziłam i wróciłam do kraju bogatsza o nowe doświadczenie, pełna nowych wrażeń i wspomnień.

Wyjazd na Miss International był dla mnie czymś wyjątkowym, niezapomnianym. Chwile spędzone w gronie najpiękniejszych kobiet świata zapisały się na zawsze w moim sercu i pamięci.

Konkurs Miss International był ostatnim, w którym Agnieszka miała przyjemność uczestniczyć. Jej przygoda z wyborami Miss dobiegła końca. Jak ułożyło się jej dalsze życie?

Wspomniałam wcześniej, że moim celem było uzyskanie tytułu magistra-inżyniera, znalezienie ciekawej pracy oraz możliwość zwiedzenia świata. Te wszystkie trzy rzeczy udało mi się zrealizować.

Obecnie mieszkam w Gdyni. Ostatnie 6 lat spędziłam w Irlandii, gdzie ukończyłam kurs języka angielskiego w Szkole Biznesowej oraz kurs farmaceutyczny. Byłam zatrudniona na stanowisku Managera w aptece. Bardzo lubiłam swoją pracę, ale mimo to postanowiłam wrócić do Polski. Obecnie zajmuję się organizacją imprez, obsługą konferencji dla jednej z sopockich firm eventowych. Praca, którą wykonuję, daje mi wiele satysfakcji, ponieważ branża ta jest mi bliska od zawsze. Wiem jak to jest pracować na wybiegu, czy jako hostessa wręczająca artystom statuetki i kwiaty na scenie. Teraz to ja wybieram dziewczyny do tego typu zadań. Mam okazję poznawania nowych ludzi, każdy projekt to nowe wyzwanie. To właśnie lubię. A w wolnym czasie (jeśli go mam), uwielbiam wyjść do teatru, pojechać na spacer brzegiem morza, pójść na obiad do dobrej restauracji. Ale przede wszystkim wyjechać na egzotyczne wakacje… Podczas swoich podróży odwiedziłam wiele ciekawych miejsc takich jak: Meksyk, Dominikanę, Kubę, Brazylię ze słynną plażą Copacabana i największym stadionem świata Maracana, całą Amerykę Północną, Hawaje ze słynną wyspą Maui, malutki Mauritius, Emiraty Arabskie, Chiny, Hong Kong, oczywiście dwukrotnie Japonię, a niedawno wróciłam z pięknej wyspy Bali. O Europie nie wspomnę, bo jest dla mnie jak drugi dom. Kolejnymi miejscami, które chciałabym odwiedzić jest wyspa Fidżi i Australia z Nową Zelandią.  Największy mój problem, to zbyt mało wolnego czasu. Mimo to uważam, że marzenia są po to, by je realizować - bo to one nadają sens naszemu życiu…

A konkurs Miss Polonia? Czy po tylu latach zajmuje jeszcze jakieś miejsce w sercu Agnieszki? Czy nadal interesuje się ona wyborami Miss Polonia, śledzi je ? Jaka jest jej ulubiona Miss Polonia i dlaczego? Jakie cechy powinna, jej zdaniem, posiadać idealna królowa piękności?

Jeśli tylko jestem w domu, zawsze staram się pamiętać o Wyborach Miss Polonia. Moim zdaniem prawdziwa Miss poza zewnętrznym pięknem, powinna być wrażliwa, inteligentna, pełna wdzięku i klasy. Podziwiając wszystkie utytułowane dziewczyny, nie jestem w stanie wskazać tej jedynej, ulubionej. Każda ma inną urodę, posiada inną osobowość. Każda z nich tworzy historię Miss Polonia.

Czy zdaniem Agnieszki Myko warto brać udział w konkursach piękności?

Konkurs piękności to marzenie prawie każdej dziewczyny, dlatego uważam, że jeśli dostajemy taką szansę od losu, należy ją wykorzystać. Ta chwila może odmienić nasze życie, spełnić niejedne marzenia oraz pozostawić wiele niezwykłych wspomnień, które są bogactwem tego, co konkurs Miss Polonia daje każdej młodej dziewczynie.

Mam nadzieję, że ja również jestem tego przykładem…… 

poniedziałek, 16 lipca 2012, katarzyna.zebrowska

Polecane wpisy

  • Zdjęcia od A. Myko

    Zdjęcia z prywatnego archiwum Agnieszki Myko - finalistki Miss Polonia '96 i Top 15 na MI '97

  • Zdjęcia od A. Myko

    Zdjęcia z prywatnego archiwum Agnieszki Myko - finalistki Miss Polonia '96 i Top 15 na konkursie MI '97

  • Zdjęcia od A. Myko

    Zdjęcia z prywatnego archiwum Agnieszki Myko - finalistki Miss Polonia '96 i Top 15 na Miss International '97