Blog > Komentarze do wpisu
Wywiad z Joanną Strykowską

Joanna Strykowska - IV Vicemiss Polski '97

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w grudniu 2016 roku

Obecnie konkurs Miss Polski kojarzy się przede wszystkim z fantastycznymi koncertami finałowymi, które co roku są przepięknymi, dopracowanymi w najdrobniejszych szczegółach widowiskami. Ale mało kto dziś pamięta, że aż dwie gale finałowe Miss Polski odbyły się poza granicami naszego kraju. Jedną z nich był finał Miss Polski ‘97, który odbył się w Tunezji.
Wśród jego laureatek znalazła się Joanna Strykowska, która wywalczyła wówczas tytuł 4 Wicemiss Polski.
Właściwie kiedy po raz pierwszy wystartowałam w konkursie piękności był rok 1996, miałam wówczas 17 lat. Od urodzenia mieszkałam w Świebodzinie, uczęszczałam do Technikum Rolniczego, a sprecyzowanych planów na przyszłość jeszcze nie miałam. Interesowałam się kosmetologią, modelingiem, dziennikarstwem telewizyjnym. Chciałam też zostać pogodynką.
 
W Zielonej Górze odbywały się regionalne wybory do konkursu Miss Polski i Miss Polski Nastolatek Ziemi Lubuskiej. Byłam ciekawa tego świata. Pierwsze moje zgłoszenie, na konkurs dla nastolatek, wysłała moja mama. Zostałam wtedy 3 Wicemiss Nastolatek Ziemi Lubuskiej ‘96. Kolejnym etapem były repasaże w Warszawie, które przeszłam pomyślnie i dzięki temu wzięłam udział w koncercie półfinałowym we Wrocławiu. Przygotowania półfinałowe trwały tydzień, w tym czasie uczyłyśmy się chodzić po wybiegu, pilnie ćwiczyłyśmy choreografię i prezentację własnej osoby. Gala półfinałowa odbyła się w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Odpadłam. Ale był to moment, w którym wiedziałam już, że w przyszłym roku również wezmę udział w regionalnych wyborach Miss Polski, tym razem już dla dziewczyn dorosłych. I tak się stało. 
Kolejne zgłoszenia wysyłałam już sama. Nikt mnie nie musiał namawiać. Konkurs regionalny Miss Ziemi Lubuskiej ‘97 odbył się w Zielonej Górze. Otrzymałam poczas niego dwa tytuły: 1 Wicemiss Ziemi Lubuskiej oraz Miss Radia Zachód. Z tytułu komplementarnego „Miss Radia Zachód” jestem chyba najbardziej dumna, bo potwierdza on, że oprócz jury zostałam zauważona również przez innych. Po zielonogórskim konkursie, etapie ćwierćfinałowym, półfinale, dostałam się do finału konkursu Miss Polski 1997. Wybory rzeczywiście po raz pierwszy w historii odbywały się wówczas poza granicami kraju, w Tunezji. Dla mnie było to ogromne wyróżnienie i wielka przygoda: pierwsza podróż samolotem, a potem zdobycie tytułu 4 Wicemiss Polski '97.
Miss mówią zawsze, że udział w konkursie piękności pozostawia wspomnienia na całe życie. No to sprawdźmy, czy rzeczywiście tak jest. Jak Joanna Strykowska wspomina przygotowania do konkursu finałowego i samą galę?
Zgrupowania półfinałowe i finałowe wyglądają podobnie. Odbywa się nauka układów choreograficznych do kilku prezentacji (suknie wieczorowe, suknie koktajlowe, suknie ślubne, stroje kąpielowe, stroje sportowe). Ciężka i mozolna praca, ale efekty są imponujące. W telewizji wypada to świetnie. Pamiętam dwóch znakomitych choreografów Jarka Stańka i Janusza Dąbrowskiego, którzy dwa razy dziennie katowali nas tymi układami. Podczas zgrupowania finałowego odbywały się także sesje zdjęciowe, mierzenie strojów, sukien, drobne poprawki krawieckie. Miałyśmy też chwile na relaks (basen, czas wolny, zdarzało się ognisko).
Atmosfera podczas wszystkich etapów konkursu była bardzo dobra. O współzawodnictwie nie było w ogóle mowy. Może wpływ na to miał egzotyczny wyjazd? Wszyscy byli dla siebie bardzo życzliwi i przyjaźni. Zawiązały się przyjaźnie między dziewczynami. Niektóre trwają później bardzo długo. Osobiście do tej pory mam kontakt z kilkoma dziewczynami z tamtego finału poprzez portale społecznościowe, zawsze są to bardzo miłe rozmowy.
 
Od samego początku zaprzyjaźniłam się z Grażynką Domańską i Dorotką Czają. Nota bene Grażynka została później Miss Polski, a Dorotka Miss Polski Nastolatek. Z Dorotką, z racji bliższej odległości między naszymi miejscami zamieszkania, kilkakrotnie po finale się widziałam. Grażynka mieszka we Wrocławiu, trochę daleko ode mnie, ale jak tylko będę miała okazję odwiedzić jej miasto, na pewno się zobaczymy.
Na zgrupowaniu finałowym mieszkałam w pokoju właśnie z Grażynką Domańską, Izą Mularonek, Olą Szklarz. Oczywiście wśród tylu pięknych kobiet zawsze będą i plotki. Pamiętam, że w pokojach typowałyśmy kandydatki do korony. Moje typy w dziewięćdziesięciu procentach sprawdziły się - tytuły zdobyły: Grażyna Domańska, Marta Piechowiak, Monika Miara, Ania Kubiak i oczywiście Dorotka Czaja, na które stawiałam. Wracając do plotek, nieraz słyszałam, że Miss Polski ma zostać dziewczyna, która w rezultacie nie zajęła żadnego miejsca. Wszystkie finalistki powtarzały, aby się już nie starać, że werdykt jest ustalony wcześniej. Dlatego nie powinno się wierzyć plotkom. Jury było międzynarodowe, niektórzy z jurorów widzieli dziewczyny po raz pierwszy na próbie generalnej czy też w dniu koncertu.
Gala finałowa był to świetnie przygotowany spektakl. Pod każdym względem: oryginalna choreografia, pomysłowa reżyseria, oprawa muzyczna oraz piękne stroje.
 
A emocje? Zawsze są. Przed pierwszym wyjściem wszystkie finalistki się stresują, ponieważ jest to bezpośredni kontakt z publicznością oraz jurorami. Przed następnymi pokazami za kulisami panował już spokój. Dla większości z nas była to już tylko zabawa i oczekiwanie na werdykt. Przed ostatecznym ogłoszeniem wyników towarzyszyła nam adrenalina i nadzieja na tytuł. To są niezapomniane chwile.
Co do werdyktu, Grażynka Domańska to mój typ 100%. Pamiętam, że była także faworytką mojej siostry, która powinna przecież kibicować mnie.
Ale i mi się poszczęściło. Zostałam 4 Wicemiss Polski i dziś tytuł ten uważam za ogromny sukces. Choć bezpośrednio po jego zdobyciu, kiedy emocje opadły, czułam lekki niedosyt, myśląc, że mogłam zdobyć więcej. No ale... Każda z dziewczyn przed kamerami mówi, że w wyborach Miss zdobycie tytułu się nie liczy, liczy się tylko zabawa. Ja uważam inaczej. Prawdą jest, że poznajemy nowych ludzi, pracujemy nad pokonaniem tremy, uczymy się mówić nośnie do mikrofonu, sprawdzamy się na scenie, przed kamerami, ale przede wszystkim biorąc udział w takiej imprezie liczymy na zdobycie głównego tytułu. I nie ma co udawać, że jest inaczej.
Reflektory zgasły, scena opustoszała, Joanna z diademem 4 Wicemiss wróciła do Polski i…

Po finale otrzymałam telefon od organizatora konkursu Miss Polski w Warszawie z propozycją wzięcia udziału w Międzynarodowym Konkursie INTER MISS na Ukrainie. Długo się nie zastanawiałam. Z przyjemnością w nim uczestniczyłam, pokonując reprezentantki wielu republik i zdobywając główny tytuł.
 
Do moich obowiązków jako Wicemiss Polski przez rok panowania należała ponadto pełna dyspozycja do zadań powierzonych przez biuro konkursu. Były to np. sesje zdjęciowe, udział w pokazach, targach mody, targach samochodowych. Ale nie było tego aż tak dużo, aby nie można było połączyć nowych obowiązków z życiem codziennym.
Od tamtych chwil upłynęło prawie 20 lat. Co się zmieniło w życiu Joanny Strykowskiej? Jaka jest dziś?

Zmieniło się wszystko. Dziś mieszkam pod Warszawą, wychowujemy z mężem dwoje dzieci. Córka Dominika parę tygodni temu skończyła 18 lat i przed nią matura, syn Oskar ma 16 lat i uczy się w I klasie Technikum Ekonomicznego. Pracuję w administracji samorządowej zajmując się promocją miasta.
 
A konkurs Miss Polski wspominam bardzo miło. Uważam, że warto wziąć w nim udział. Zawsze niby istnieje niebezpieczeństwo niemoralnych propozycji ze strony sponsorów, organizatorów itp. Mnie się to jednak nigdy nie zdarzyło. Od takich ludzi zawsze byłam z daleka. Radzę to każdej dziewczynie, a start w konkursie będzie wtedy samą przyjemnością. Tak, jak dla mnie. Ja pamiętam same plusy: motywacja, rywalizacja, spełnienie marzeń. Bo każda z nas w dzieciństwie chciała przecież zostać księżniczką w błyszczącej koronie. Poza tym udział w konkursie piękności uczy też pewności siebie, która jest bardzo ważna w późniejszym życiu. Poznajemy siebie, dowiadujemy się czym jest rywalizacja, jakie emocje nam towarzyszą i czy umiemy przegrywać. Dziewczyny, startujcie, żeby nie mieć później wyrzutów sumienia, że jednak nie spróbowałyście i nie dałyście sobie szansy!
sobota, 31 grudnia 2016, katarzyna.zebrowska

Polecane wpisy

  • Zdjęcia od Jolanty Swobody

    Zdjęcia z prywatnego archiwum Jolanty Swobody - finalistki Miss Polski '97

  • Zdjęcia od Jolanty Swobody

    Zdjęcia z prywatnego archiwum Jolanty Swobody - finalistki Miss Polski '97

  • Wywiad z J. Swobodą

    Jolanta Swoboda - finalistka Miss Polski '97 Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w październiku 2015 r. W ciągu ostatnich 32. lat w Polsce wybrano 3