środa, 17 marca 2010
Miss Polonia 1957 na YouTube

Podsumowanie konkursu Miss Universe '58:

http://www.youtube.com/watch?v=a1SGhIZXlOs

08:16, katarzyna.zebrowska , Miss Polonia 1957
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 listopada 2009
Wywiad z A. Bobrowską

Alicja Bobrowska - Miss Polonia 1957; IV Vicemiss Universe 1958.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia oraz dla Z archiwum Miss w październiku 2009 roku.

Jak emigrantka z Wołynia i Kaszubka z Krakowa została pierwszą Miss Polonia w PRL-u

Urodziłam się na Wołyniu i już jako dziecko byłam skazana na emigrację. W kościelnych dokumentach, w rubryce przynależność, miałam zapisane: Polka – emigrantka. Po wojnie wraz z rodzicami zamieszkałam w Gdańsku, gdzie zdałam maturę, a później pojechałam do Krakowa i tam studiowałam w szkole teatralnej, bo marzyłam o aktorstwie.

Nikt dziś nie pamięta, że w 1956 roku, jak byłam na pierwszym roku szkoły teatralnej, na Juwenaliach Krakowskich zostałam wybrana Najmilszą Studentką. I tak się zaczęła moja przygoda z wyborami Miss... Od tamtej pory upłynęło ponad 50 lat. To szmat czasu...

Temat później podjęła moja mama, która mieszkała w dalszym ciągu w Gdańsku. Dziennik Bałtycki ogłosił swój plebiscyt na najpiękniejszą. Dziewczyny przesyłały zdjęcia, moja mama wysłała w tajemnicy przede mną moją fotografię i podpisała ją pseudonimem „Kaszubka”.  W tym plebiscycie zwyciężyłam i w związku z tym w styczniu 1957 roku wzięłam udział w następnym konkursie - Miss Wybrzeża. Zostałam wybrana na wicemiss, a tytuł Miss Wybrzeża '57 wywalczyła wtedy Zofia Sicińska.

Kiedy na wakacje przyjechałam z Krakowa do rodzinnego domu, do Gdańska,  mama mnie namówiła, żebym się zgłosiła do wyborów Miss Polonia 1957, których sponsorami był Dziennik Bałtycki i Express Wieczorny. Finał nie był poprzedzony żadnym zgrupowaniem. Po prostu zgłaszały się dziewczyny z różnych miast, na przykład bardzo dużo było kandydatek ze Śląska i w ten sposób powstała lista finalistek.

Konkurs cieszył się dużą popularnością w prasie. Mimo to nie pamiętam żadnych plotek z tamtego czasu. Dzisiaj pojęcie „etyka dziennikarska” prawdopodobnie znikło ze słowników.  Muszę jednak przyznać, że w tamtych latach prasa i w ogóle media respektowały jeszcze kodeks etyki dziennikarskiej, szanowano prywatność uczestniczek. Nie było żadnych afer i plotek w kuluarach, była wspaniała atmosfera przyjaźni, w żadnym wypadku nie odczuwało się rywalizacji pomiędzy kandydatkami.  Ja przynajmniej takiej nie pamiętam.

Przed galą miałyśmy dwie próby na wybiegu i jedną fryzjerkę do pomocy. Właściwie jednak głównie byłyśmy zdane na siebie nawzajem. Organizacja konkursu była bardzo amatorska, ale dziewczyny dawały sobie radę, zachowywały się bardzo po koleżeńsku, pomagały sobie.

Impreza odbyła się w hali słynnej Stoczni Gdańskiej. Wśród jurorów była Magdalena Samozwaniec czy Lopek Krukowski, a także główny organizator -  Tymoteusz Ortym.

Najpierw wystąpiłyśmy w swoich własnych, prywatnych kostiumach kąpielowych. Wydaje mi się, że w przerwie jako piosenkarz wystąpił  Jurek Połomski, a na końcu pojawiłyśmy się w sukienkach wieczorowych (również własnych).

Sądzę, że o moim zwycięstwie zadecydowały dwie rzeczy: to, że studiowałam w szkole aktorskiej i byłam zaznajomiona ze sceną oraz  rozmowy z jurorami.

Te rozmowy dla moich rywalek były bardzo stresujące. Najpierw pokazywałyśmy swoje wdzięki na wybiegu przed siedzącymi na wprost nas jurorami, a następnie schodziłyśmy po schodkach przed oblicze sędziów i odpowiadałyśmy na ich pytania. Dziewczyny, biedne, potykały się czasami na tych schodkach, na tym podeście. Kiedy stremowane po odbytych rozmowach wracały do garderoby, koleżanki zasypywały je gradem pytań: który z jurorów pytał? Jakie zadał pytanie? Jaka padła odpowiedź? Kto z jury jest najbardziej srogi? Moje sceniczne doświadczenie oraz humanistyczne studia dawały mi nad konkurentkami przewagę.  Potrafiłam odpowiedzieć, kto był największym poetą polskim albo kto malował najchętniej konie.

Myślę, że właśnie dlatego pokonałam nawet piękniejsze, zgrabniejsze i wyższe rywalki, choćby późniejszą I. wicemiss Basię Król. Zostałam Miss Polonia 1957 !!!! Na moją głowę włożono zrobioną z blachy, bardzo piękną, stylizowaną na średniowieczną koronę.

Nagrodą za zdobycie tytułu Miss Polonia był wyjazd do Kopenhagi „Batorym” (moje zdjęcie zrobione na tym statku umieszczono później w książce o statkach transatlantyckich) i oczywiście zwiedzanie tego miasta, Zamku Hamleta i wiele innych atrakcji. ”Express Wieczorny” ufundował dodatkowo nagrodę pieniężną, która powiększyła moje skromne stypendium.

Promocja imprezy ograniczała się do pokazania jej fragmentów na czarno-białej taśmie w Kronice Filmowej. Na łamach prasy ukazały się wywiady z finalistkami razem ze zdjęciami.

Dzięki tytułowi Miss Polonia zyskałam wielką popularność, licznych przyjaciół i wielbicieli. Niektórzy pozostali nimi do dziś, łącząc moją osobę ze swoją młodością i ze swoimi „złotymi latami”.

Niestety nie mam dziś żadnych nagród, ani pamiątek z konkursu Miss Polonia, kompletnie nic. Nie zachowała się nawet moja korona.

Wtedy ze zdobyciem tytułu Miss Polonia nie wiązały się żadne obowiązki, nie podpisywałam żadnej umowy z organizatorami. Po finale podziękowałam i pożegnałam się z nimi. Konkurs miał być jedynie krótkim epizodem. W rok później zostałam zaproszona jako gość na finał konkursu Miss Polonia 1958, gdzie ukoronowałam moją następczynię Zuzannę Cembrowską. Wtedy byłam już mężatką i razem z mężem przedstawialiśmy takie scenki, krótkie wstawki z Grodzieńskiej pomiędzy występami kandydatek.

Po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych, kiedy w 1981 roku po raz drugi pojawiłam się w Kalifornii, szukałam tutaj Zuzanny Cembrowskiej. Niestety, nie udało mi się jej odnaleźć. Powiedziano mi, że wyszła za mąż i gdzieś wyjechała.

Za to ku mojemu wielkiemu zdziwieniu spotkałam tutaj Miss Wybrzeża '57  Zosię Sicińską, z którą utrzymuję do tej pory kontakt.

Amerykańska przygoda, czyli konkurs Miss Universe

 

Wyjazd na konkurs Miss Universe nie był nagrodą za zdobycie tytułu Miss Polonia. To, że się tam znalazłam, zawdzięczam przypadkowi i mojemu impresario. Początkowo miałam wyjechać do USA na tournee z zespołem Wagabunda, ale artyści nie wyrazili na to zgody. W związku z tym wróciłam do szkoły teatralnej i zaczęłam studiować na drugim roku. I nagle na wiosnę w Krakowie zjawił się ze Stanów Zjednoczonych mój przyszły impresario. Był to dziennikarz, który reprezentował Polonia Reporters z Nowego Jorku. Zawarliśmy umowę. On miał zapewnić mi bilet linii lotniczych Air France i zaproszenie na finał Miss Universe '58. Ja miałam to „odpracować”, przekazując mu wszystkie zarobione przez siebie w USA w czasie konkursu i całego pobytu pieniądze.  Właściwie to było takie pół-prywatne zaproszenie.

Oboje dotrzymaliśmy warunków umowy. W Cepelii kupiłam krakowski strój ludowy, a z Teatru Słowackiego wypożyczyłam wysokie czerwone buty. Dostałam od mojego impresario bilet do USA, wsiadłam w samolot i poleciałam najpierw do Paryża. Moje zdjęcie w stroju krakowskim, w którym wystąpiłam na Miss Universe, znajdowało się później jeszcze przez 10 lat w folderach reklamowych Air France.

W Nowym Jorku rozpoczęło się zgrupowanie przed finałem Miss Universe. Spędziłyśmy tam kilka dni, a później specjalnym samolotem przyleciałyśmy do Long Beach w Kalifornii. Zakwaterowano nas w La Fayette. Każdego dnia miałyśmy organizowany jakiś wyjazd do różnych instytucji. Byłyśmy w wielkich wytwórniach filmowych. W Metro Goldwyn Meyer poznałam wielu filmowych producentów, zrobiono mi także zdjęcie z Bronkiem Kapperem, który był polskim kompozytorem tworzącym w USA, zdobywcą Oskara za swoje filmowe utwory muzyczne.

W konkursie uczestniczyło 78 kandydatek. Były wśród nich dziewczyny bardzo piękne, o bardzo różnych typach urody. Ja zapamiętałam Miss Szwecji.

Przed finałową galą była z nami modelka, która pokazywała nam jak się najlepiej prezentować na wybiegu. W czasie gali zaprezentowałyśmy się przed jury dwukrotnie. Pierwsza prezentacja była w kostiumach kąpielowych firmy Catalina otrzymanych od organizatorów (ja swój mam do tej pory). Następna prezentacja była w strojach ludowych danego kraju. Na Grand Finale wystąpiłyśmy we własnych sukniach wieczorowych. Jurorzy zwracali uwagę na wszystko – nie tylko na urodę, patrzyli także na nasze zachowanie, fotogeniczność. Ich pierwszy werdykt wyłonił Top 15. Ja znalazłam się w tym gronie.

Następnie każda z naszej ”15” miała krótkie przemówienie – opowiadałyśmy o swoim kraju. To zadecydowało o ostatecznym wyborze. Mówiłam po polsku. Swoje wystąpienie zakończyłam jednak w języku angielskim: „Good bless America and Poland too”. Wywołało to ogromny aplauz nie tylko polskiej publiczności, ale i amerykańskiej. Za moje przemówienie dostałam pierwszą nagrodę w tej kategorii. Ostatecznie w całym konkursie zajęłam czwarte miejsce jako Vice Miss Universe. Tytuł Miss Universe '58 przypadł w udziale Miss Kolumbii.

Do dziś przechowuję pamiątki z wyborów Miss Universe. Poza kostiumem kąpielowym, o którym wspominałam, mam wiele zdjęć. Otrzymałam także dwa puchary – za najlepsze przemówienie o swoim kraju i za tytuł IV Vice Miss Universe. Oba puchary znajdują się w zbiorach Muzeum Teatralnego w Warszawie. Dostałam także nagrodę pieniężną - 1600 $, ale ja nawet tej koperty nie zdążyłam otworzyć, bo, zgodnie z naszą umową, od razu mój impresario to zabrał. No, ale i tak jestem mu bardzo wdzięczna, że byłam w USA, że reprezentowałam Polskę na tym prestiżowym konkursie. Bardzo pięknie opisał on w tym Polonia Reporter mój pobyt, napisał, że głosiłam Polskę wzdłuż i wszerz.

Kiedyś, jak już po wyborach Miss Universe wróciłam do Krakowa do szkoły aktorskiej, to zgłosiła się do mnie Marzena Malinowska. Była ona wówczas Miss Krakowa. Ja skontaktowałam ją z moim dawnym impresario i dzięki mnie pojechała na konkurs Miss International. Nie wiem niestety, co się z nią później stało.

W jury konkursu Miss Universe zasiadał m.in. Max Factor, który zresztą zaproponował mi roczny kontrakt, no ale ja oczywiście podziękowałam. Spieszyłam się do kraju, do mojego ukochanego, którego zostawiłam w Polsce, Stanisława Zaczyka, później mojego męża i partnera życia...

Niestety nie był mi dany szybki powrót do ojczyzny. Najpierw musiałam „odpracować” to, co zgodnie z umową należało się mojemu impresario. Pojechałam zatem na tournee z Jasiem Wojewódką. W ciągu trzydziestu dni, odwiedziłam trzydzieści miast. Tańczyłam Kujawiaka, Oberka, miałam przemówienia do publiczności, recytowałam wiesze. Oczywiście całe honorarium kasował mój impresario. Wybawieniem okazała się dla mnie kalifornijska polonia. Miałam wiele spotkań z nią, mogłam mówić po polsku, czułam się prawie jak w domu.  Rodacy na emigracji pomogli mi wtedy też tam trochę,  nie wiem w jaki sposób, podczas spotkań potrafili tak wszystko zorganizować, ze dostawałam od nich pieniądze,  które chowałam za biustonosz, żeby impresario nie widział. Polonia doradziła mi również zakup pierwszego w moim życiu samochodu, a żeby uniknąć zarekwirowania go przez impresario, kupiłam go w Anglii. Tak było do chwili kiedy to okazało się, i tu prawdziwa niespodzianka, że nagle mój impresario musiał wyjechać z Kalifornii. Później się dowiedziałam, że on kiedyś potrącił człowieka samochodem i uciekł, w związku z tym był ścigany przez prawo karne i musiał opuścić Kalifornię. Nareszcie po 4. miesiącach pobytu w Stanach Zjednoczonych, mogłam wrócić do Polski.

 

Dwa życia – w Polsce i w Ameryce

Wróciłam do Polski. Później wzięłam ślub, wkrótce urodził się nam syn - Maciek, odbyła się moja pierwsza premiera w Krakowie. W następnym roku przenieśliśmy się do Warszawy.

W stolicy grałam w różnych teatrach – Narodowym, Polskim,  a nawet razem z Edytą Wojtczak i Ireną Dziedzic pracowałam w Telewizji Polskiej jako spikerka. Wytrzymałam w tej roli tylko pół roku.

Po latach, gdy moje małżeństwo się rozpadło, a syn się ożenił, przyjechałam z wizytą do przyjaciół do kochanej, ciepłej Kalifornii. Wizyta ta się przeciągnęła. Już nie wróciłam do Polski, zamieszkałam w Stanach Zjednoczonych.

 

W USA zrobiłam kurs pielęgniarski i w tym zawodzie pracowałam 17 lat. Również jako wolontariuszka opiekowałam się na oddziale intensywnej terapii dziećmi, które przyjechały z Polski na operację serca do profesora Borata. Byłam tłumaczką, ponieważ matki tych dzieci nie mówiły po angielsku.

Po przejściu na emeryturę zajęłam się 3D-Artem, czyli trójwymiarową sztuką, trochę malowaniem, trochę rzeźbą. Mam na swoim koncie pewne sukcesy w tej dziedzinie. W ostatnich 10 latach  wielokrotnie wystawiałam swoje prace w Kalifornii, jak również  w Chicago i w Nowym Jorku.

Wciąż mam wielki sentyment do Polski i do Miss Polonia. Czytam bardzo dużo polskich książek, przyjaźnię się ogromnie z panią Basią Wachowicz, która przysyła mi wszystkie swoje książki, uwielbiam też czytać Waldemara Łysiaka.

Kiedy co roku oglądam finał Miss Universe, zawsze czekam, aż Polka zajmie w nim pierwsze miejsce.

Nie mam okazji zbyt dokładnie przyjrzeć się kolejnym Miss Polonia, bo w Miss Universe pojawiają się jedynie migawki z ich udziałem, ale w 2004 roku miałam zaszczyt być gościem finałowej gali Miss Polonia 2004. Byłam bardzo zaskoczona, jak nowoczesne to było widowisko, a wybrana wtedy Miss Polonia – Katarzyna Borowicz to bardzo piękna dziewczyna i na pewno jest moją faworytką, wśród polskich Miss.

Z okazji 80-tych Urodzin konkursu, życzę wszystkim uczestniczkom tej wspaniałej imprezy szczęścia i niech pamiętają, że mimo ich urody, czaru i inteligencji, „cud zdarza się tylko raz”.

14:41, katarzyna.zebrowska , Miss Polonia 1957
Link Dodaj komentarz »
Miss Polonia 1957
Strona z jubileuszowego folderu: "Miss Polonia 80-lat; 1929-2009", którego jestem współautorką. Cena folderu: 30 zł. Do nabycia u mnie :) Zainteresowanych proszę o kontakt.
sobota, 16 maja 2009
Miss Polonia 1957

Finał Miss Polonia '57

Organizatorzy: Express Wieczorny" i "Dziennik Bałtycki"

Data i miejsce: 4 sierpnia 1957 r.; hala sportowa Stoczni Gdańskiej

Prowadzenie: J. Sender

Gwiazda wieczoru: H. Spychała

Jury: M. Samozwaniec, J. Jarzynówna, E. Duńska-Krzesińska, W. Mroczkowski, K. Krukowski, L. Veroczy, Kobyliński, W. Jackiewicz, T. Ortym, J. Brzechwa

Laureatki:

Miss Polonia - Alicja Bobrowska

Vice Miss Polonia - Barbara Król i Teresa Kłoszewska

Konkursy międzynarodowe: 

  • Alicja Bobrowska - Miss Universe '58 (Kalifornia) - 5 miejsce

***

Z inicjatywy "Expressu Wieczornego" oraz "Dziennika Bałtyckiego" reaktywowano konkurs Miss Polonia po 25-cio letniej przerwie w 1957 r. W koncercie finałowym, który odbył się  4 sierpnia w hali sportowej Stoczni Gdańskiej, wystąpiło 25 panien. Werdykt nie wzbudził żadnych kontrowersji, a jury było jednomyślne. Tytuły Vicemiss Polonia przypadły w udziale  studentce SGPiS Teresie Kłoszewskiej z Warszawy (II) oraz uczennicy Liceum Sztuk Plastycznych Barbarze Król z Wrocławia  (I). MISS POLONIA '57 została 21-letnia blondynka, gdańszczanka, studentka Wydziału Lalkarskiego krakowskiej Wyższej Szkoły Teatralnej ALICJA BOBROWSKA, która obecnie mieszka w Stanach Zjednoczonych.

Więcej

Zobacz

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wyniki konkursu Miss Universe 1958

1  Kolumbia  Luz Marina Zuluaga Zuluaga
2  Brazylia  Adalgisa Colombo
3  Hawaje  Geri Hoo
4  USA  Eurlyne Howell
5  Polska  Alicja Bobrowska

20:01, katarzyna.zebrowska , Miss Polonia 1957
Link Dodaj komentarz »