czwartek, 02 września 2010
Zdjęcia od B. Borówko

Zdjęcia z prywatnego archiwum Barbary Borówko - finalistki Miss Polonia 1984

Zdjęcia od B. Borówko

Zdjęcia od B. Borówko

Zdjęcia od B. Borówko

Zdjęcia od B. Borówko

Zdjęcia od B. Borówko

13:23, katarzyna.zebrowska , Miss Polonia 1984
Link Dodaj komentarz »
Zdjęcia od B. Borówko

Zdjęcia z prywatnego archiwum Barbary Borówko - finalistki Miss Polonia 1984

Zdjęcia od B. Borówko

Zdjęcia od B. Borówko

Zdjęcia od B. Borówko

Zdjęcia od B. Borówko

Zdjęcia od B. Borówko

11:49, katarzyna.zebrowska , Miss Polonia 1984
Link Dodaj komentarz »
Zdjęcia od B. Borówko

Zdjęcia z prywatnego archiwum Barbary Borówko - finalistki Miss Polonia 1984

Zdjęcia od B. Borówko

Zdjęcia od B. Borówko

Zdjęcia od B. Borówko

Zdjęcia od B. Borówko

Zdjęcia od B. Borówko

10:09, katarzyna.zebrowska , Miss Polonia 1984
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 marca 2010
Miss Polonia 1984 na YouTube

J. Karska na MU '84 - prezentacja w strojach narodowych

http://www.youtube.com/watch?v=dsfrQZs3v2w

J. Karska na MU '84 - prezentacja w kostiumach kąpielowych

http://www.youtube.com/watch?v=-_SiTzKSXRU&NR=1

M. Jaworska na MW '84 - prezentacja w strojach narodowych:

http://www.youtube.com/watch?v=IbeGEJIZ3a0

M. Jaworska na MW '84 - prezentacja w kostiumach kąpielowych

http://www.youtube.com/watch?v=5wPnzH3qaNw

09:48, katarzyna.zebrowska , Miss Polonia 1984
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 listopada 2009
Wywiad z B. Borówko

Barbara Borówko - finalistka konkursu Miss Polonia 1984.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w listopadzie 1984 roku.

Początki zawsze bywają trudne. Także organizatorzy konkursu Miss Polonia w połowie lat 80-tych dopiero raczkowali. Improwizowali, uczyli się na błędach. Często odbywało się to kosztem dziewcząt – uczestniczek wyborów. Teraz, po tylu latach, one niechętnie do tego wracają. Barabara Borówko, finalistka Miss Polonia '84 zrobiła wyjątek.

W 1984 roku miałam 20 lat. Nie dostałam się na studia i postanowiłam przez rok prowadzić swoją firmę. Interesowałam się ezoteryką, magią, religiami. Napisałam razem z B.Wernichowską książeczkę na temat horoskopów i pochodzenia imion. Moje zainteresowania wzięły się stąd, iż w 1981 roku miałam wypadek samochodowy i przez 4 minuty byłam ,,martwa,,.Widziałam siebie i było to bardzo przyjemne uczucie. Potem reanimacja i usłyszałam, że wróciłam do świata ,,żywych,, .To wydarzenie spowodowało, że zaczęłam ,,chłonąć,, wiedzę na tematy ezoteryczne oraz religijne. Szukałam odpowiedzi na pytania, czy jest przeznaczenie, reinkarnacja, życie po smierci.

Wydawałoby się, że w tym “światku” Barbary nie ma miejsca na udział w konkursie Miss Polonia. A jednak...Barbara wystartowała w nim...”na złość” swojemu ówczesnemu chłopakowi.

Cóż, właściwie to była zabawna sytuacja. Mianowicie, byłam w domu z moim chłopakiem. Trochę się ,,posprzeczaliśmy,,. Przeglądał gazetę. I usłyszałam od niego, że: “jest casting na wybory Miss Polonia w “Pałacu pod Baranami”, ale Ty na pewno się nie dostaniesz.” Wściekła wyrwałam mu z ręki gazetę i okazało się, że jak się pospieszę, to zdążę jeszcze na eliminacje. Tak jak stałam, w spodniach skórzanych – ubrałam tylko kurtkę i ,,złapałam,, kostium kąpielowy - pojechałam na ,,wybory,,. Zdziwiona zobaczyłam, że jest masa dziewcząt. Ale czekałam. Właściwie to zależało mi, aby udowodnić mojemu ówczesnemu chłopakowi, że się dostanę dalej. Oczywiście byłam zdenerwowana i podekscytowana. Kiedy wywołano moje nazwisko - wchodziło chyba 5 dziewcząt razem - byłam ciekawa, jak to jest. Najpierw musiałam się przedstawić, coś o sobie powiedzieć, a potem jury zadawało pytania. Zapytano mnie - to pamiętam :-))) – gdzie w Krakowie stoi pomnik Adama Mickiewicza. Myślałam, że to żart - bo pod tym pomnikiem na rynku głównym przeważnie wszyscy umawiali się na ,,randki,,. Ale odpowiedziałam. Potem następne pytanie - kto to jest Ludwik Jerzy Kern? Też zdziwienie – przecież mieszkałam w Krakowie - rysownik z ,,Przekroju,,. Inne pytania były również w tym stylu. Później miałyśmy zatańczyć, a następnie przebrać się w kostiumy kąpielowe i ,,pospacerować,,. Wszystko było proste i łatwe. Było miło i tak normalnie. A potem oczekiwanie na ,,werdykt,,. Tak bardzo chciałam ,,utrzeć nosa” chłopakowi, że zaciskałam kciuki, aby mi się udało. Słyszę, że zostałam wybrana do dalszych eliminacji. Duża radość, a następnie telefon do chłopaka, że właśnie zostałam przyjęta. Także pełna satysfakcja. O karierze raczej nie myślałam - bo mnie to nie bawiło. Byłam wtedy bardzo zajęta, no i ..ten mój ,,bzik,, na punkcie magii i.t.d

A jednak gdy się powiedziało “A” trzeba powiedzieć “B”. Barabara przystępowała do kolejnych szczebli konkursu i...pokonywała je.

Pamiętam, że drugi etap był chyba w kwietniu już w Warszawie. Wiem tylko, że z Krakowa droga do stolicy była paskudna. Śnieg i koleiny. Nie bardzo pamiętam, ale ten  etap trwał chyba jeden dzień. Następnie wyjazd znowu do Warszawy i tym razem już na dłużej. Mieszkałyśmy wówczas na zamkniętym piętrze w hotelu Forum. Wtedy już czuło się atmosferę zdenerwowania wśród dziewcząt. Mieszkałam w pokoju z dziewczyną z Modlnicy, koło Krakowa – Elżbietą Machlowską. Ale nie pamiętam, o czym rozmawiałyśmy i czy w ogóle. Przebiegu tych eliminacji jakoś również nie pamiętam, ale za to bankietu nie zapomnę. Mianowicie dziewczęta miały swoje miejsca przy stole na przemian z jakimiś ,,ważnymi,, panami, tzn. pan i dziewczyna, pan i znowu dziewczyna. Jakoś nie bardzo mi się to podobało, zwłaszcza, że panowie byli co najmniej w balzakowskim wieku. Podano potrawy. Fantastycznie wyglądały - to muszę przyznać. Przymierzałam się do spróbowania...tak to chyba były filety z kurczaka z brzoskwiniami. Nagle usłyszałam od pana obok: “Otwórz buzię, Kochanie” - i widzę widelec z kawałkiem kurczaka wysunięty w moją stronę. Odpowiedziałam wyniośle, że bardzo dziękuję, ale mam swój talerz. Tak więc pan się odwrócił do dziewczyny z jego lewej strony z tym samym tekstem. :))) Te eliminacje przeszłam. Ale już mi się przestało podobać dalsze uczestnictwo w konkursie.

Przed ostatnim etapem, to był ogólnopolski finał, właściwie chciałam zrezygnować, ale okazało się, że przecież podpisałam umowę, że muszę uczestniczyć do końca  wyborów...

Barbara wytrwała. Przyjechała na ostatnie przedfinałowe zgrupowanie.

Pamiętam, mieszkałyśmy w takim ślicznym dworku, gdzieś koło Warszawy. Pokoje były chyba trzyosobowe, ale z kim ja mieszkałam... Nie wiem? Atmosfera napięta. Dziewczęta zdenerwowane. Każda chciała wyglądać najpiękniej. Jedna zażywała tabletki uspakajające. Rozmawiałam z nimi, ale już słabo je pamiętam. Jakoś z żadną się nie ,,zaprzyjaźniłam,,. Wszystkie były jakby z innego świata. Wydawało się, że wybory Miss - to najważniejsza sprawa w ich życiu. Jedna opowiadała, że startuje w konkursie już drugi raz, inne, że chodzą na różne castingi. Były też plotki, że ,,TA,, przespała się z ,,TYM,, (z organizatorów, czy fotoreporterów), że ojciec ,,TEJ,, jest zaprzyjaźniony z ,,TYM,, z jury i.t.d Ale dokładnie ich nie słuchałam :-)))
Było to wszystko takie hmm... niesmaczne.

Codziennie rano zbiórka i ustalanie ,,porządku dnia”. Miałam już tego serdecznie dosyć. Chodziłam tylko w spodniach. Tak uczciwie, to dla organizatorów zbyt miła też nie byłam. Pamiętam, że szukałam powodów, aby jakoś się buntować. Taki np. incydent mi się przypomniał: kiedy usłyszałyśmy, że mamy pójść do opery - to powiedziałam, że operetka byłaby bardziej wskazana, bo opera nie jest przez wszystkich lubiana i.t.d. Potem miałyśmy wchodzić pojedynczo, z własną sukienką, na konsultacje z choreografem. Ja miałam śliczną, jedwabną, długą suknię. ,,Pan,, pokręcił głową i stwierdził, że musi byc krótka. I zaczął przymierzać moją sukienkę ciągnąc ją przed kolana. “No tak - powiedział – Tak może być. Trzeba obciąć.” Odparłam, że nie ma mowy. Zbyt dużo za sukienkę zapłaciłam, żeby teraz ją niszczyć. Usłyszałam od kogoś (już nie pamiętam, kto to był), że za takie zachowanie grozi mi wykluczenie z wyborów. Odparłam, że nie mam nic przeciw temu. W międzyczasie miałyśmy wizyty w salonie kosmetycznym. Ja zawsze się malowałam bardzo delikatnie. Został mi zrobiony bardzo mocny make-up, który mi się kompletnie nie podobał. Ale ,,przeżyłam,,. Niemniej jednak, kiedy fryzjerka ,,złapała,, za nożyczki - to się zbuntowałam i powiedziałam, że włosów, to już dotykać nie pozwolę. Potem miałyśmy zdjęcia. Mnóstwo zdjęć. Rozmowy z jurorami, przymiarki kostiumów kąpielowych, nauka ,,chodzenia,, po scenie przed finałowym koncertem. Koszmar. Na finale prezenter przeczytał moje nazwisko z innym numerem. Ale wyszłam. Chciałam to wszystko mieć z głowy. Potem werdykt. Nie dostałam się do ścisłego finału. Oglądałam go na następny dzień z widowni. Odprężona i zadowolona :-)))

Jakoś nie zastanawiałam się wcześniej, która dziewczyna może zostać wybrana na Miss Polonia. Nie miałam swojej faworytki, więc do werdyktu podeszłam bez emocji.

Trudno się dziwić, że po takich doświadczeniach Barabara zupełnie odcięła się od Miss-światka. Zresztą minęło tyle lat...

Po różnych ,,zawirowaniach,, życiowych, mieszkam teraz od 19. lat w Holandii. Jestem pełnomocnikiem (menagerem) firmy Cashba z Lichtensteinu. Zajmuję się inwestycjami na terenie Holandii. Dużo podróżuję. Mam córkę Karolinę  (24 lata) - skończyła studia prawnicze w Tilburgu. A w wolnym czasie pozuje jako modelka. Parę lat temu dostała się do finału konkursu Miss Holandii. Była w ścisłym finale (top 4) w konkursie na najładniejszą holenderskiej telewizji  ,,Veronika,,. Syn ma 23 lata i pracuje w branży reklamowej. No i jest najmłodsza Patrycja (15 lat). Uczy się w szkole średniej. Byłam 2 razy mężatką. Moje małżeństwa nie przetrwały dwóch lat. Starsza córka i syn mieszkają oddzielnie. Ja zostałam tylko z Patrycją. W wolnym czasie lubię ,,włóczyć,, się po lasach, których raczej w Holandii jest mało, robić fotografie. To moje hobby, ale też przynosi profity. Robię zdjęcia już od lat. Można niektóre z nich zobaczyć na mojej stronie: www.vanelderen.pl

Mam żółwia greckiego, a ostatnio ,,przyplątał,, się kot ,,przybłęda,,. No i już został :-))) Nie miałam serca go nie przygarnąć.

Gdyby czas się cofnął...Nie, na pewno nie chciałabym wziąć ponownie udziału w konkursie Miss Polonia. Zresztą w Holandii bardzo namawiałam moją córkę, żeby zrezygnowała z tych wyborów na holenderską Miss. Ale tutaj było inaczej. Publiczność i SMS-y zdecydowały o wyborze najpiękniejszej.

Po wyborach Miss Polonia '84 zrobiono ze mną zdjęcia do paru kalendarzy. Zostały mi do dziś bardzo ładne fotografie i kalendarze. I chyba tylko tyle. Czasem przeglądając je żałuję, że czas tak szybko płynie :-))))

Nie oglądam konkursów Miss. Ani polskich, ani holenderskich. Nie interesuję się nimi. Z gazet lub wiadomości czasem słyszę, kto został Miss Świata.
Wiem jednak, że w tym roku konkursowi Miss Polonia stuknie 80-tka. Jest to dobry i duży biznes. Także życzyć coś samemu konkursowi jest raczej trudno. Natomiast finalistkom bym życzyła, aby takie wydarzenie traktowały jako zabawę.

18:51, katarzyna.zebrowska , Miss Polonia 1984
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2