poniedziałek, 12 lipca 2010
Miss Polonia 1990 na YouTube

J. Michalska na MU '91 - prezentacja w strojach narodowych, kostiumach kąpielowych i w sukniach wieczorowych

http://www.youtube.com/watch?v=NxQHfmY2LBw

23:18, katarzyna.zebrowska , Miss Polonia 1990
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 grudnia 2009
Wywiad z J. Michalską - cz. II

Joanna Michalska - Miss Polonia 1990; reprezentowała Polskę na konkursie Miss Universe 1991.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w październiku 2009 r.

Miss Universe, czyli idylla w Las Vegas

Kolejnym obfitującym w bogactwo wrażeń wyjazdem był konkurs Miss Universe w Las Vegas. Zakwaterowano mnie wraz z Miss Czechosłowacji, z którą miałam okazję wcześniej poznać się i zaprzyjaźnić, kiedy była ona u nas w Polsce. W czasie całego zgrupowania byłyśmy nierozłączne, ponieważ byłam równocześnie jej tłumaczką – ona znała polski, ale nie znała angielskiego. Cóż, zgrupowanie było moim zdaniem szczytem profesjonalizmu. Systematyczne ćwiczenia, praca nad układami choreograficznymi w określonych godzinach - organizatorzy są szalenie punktualni, precyzyjni, należą się im za to pokłony. Mogą stanowić przykład w tym względzie. Jedzenie...ach, te stoły zastawione tym, czego dusza mogła zapragnąć, naprawdę tam było wszystko, poczynając od sałatek, dań dietetycznych, po naprawdę super tuczące desery i to codziennie. Stało się to później zgubne dla wielu kandydatek, proszę mi wierzyć, że parę przytyło i to sporo. Przysmaki były tak kuszące najwyraźniej, że nie mogły się powstrzymać. Tym bardziej, że jedzenie było non stop dostępne, a potrawy były bardzo wymyślne, więc nawet chcąc tylko spróbować wszystkiego po trochu – można było już przytyc. A nie o to przecież chodziło w tym konkursie.

A wieczorem – jak to w Las Vegas, rozrywka na najwyższym poziomie. Co wieczór w innym hotelu inne show, bywały turnieje rycerskie, sporty wyczynowe, efekty specjalne i oczywiście bankiety po tych pokazach. Organizatorzy zadbali o komplet różnych strojów, butów i innych gażdzetów dla wszystkich uczestniczek konkursu.

Po wyborach otrzymałam propozycję pozostania w USA i współpracy z firmą „Remington”, której dyrektora poznałam znacznie wcześniej w Polsce, ponieważ podejmował on współpracę z Biurem Miss Polonia. Ale niestety mimo usilnych starań, nie pozwolono mi na pozostanie, pomimo że pozostał mi jedynie miesiąc panowania. Biuro tłumaczyło się przewidzianymi dla mnie po powrocie licznymi obowiązkami. W rzeczywistości okazało się zupełnie inaczej. Miałam mieć jedno spotkanie w jakiejś „mieścince”, nawet nie wiem w jakiej, które ostatecznie podobno odwołano. I tak sobie pomyślałam, że to była niczym nie uzasadniona zawiść ludzka, bo szef Remingtona był dobrze znany organizatorom konkursu i nie mieli podstaw ku temu, aby na naszą współpracę nie wyrazić zgody, zwłaszcza, że ja byłam na tyle odpowiedzialna, że nawet gdybym musiała przyjechać specjalnie na przekazanie korony, to bym to zrobiła. Ale stało się, jak się stało…

Wciąż występuję na scenie

Rok mojego królowania obfitował w ciekawe podróże, które zaowocowały przyjaźniami trwającymi do dziś. Tym szczególnym miejscem, do którego często wracam, jest oczywiście Nigeria, tam mam przyjaciół ze Szkocji, Libanu, Gracji i Stanów Zjednoczonych. Również  wciąż przyjaźnię się z Robertem Mossem, wspomnianym szefem Remingtona i jego żoną. Odwiedzałam ich w Kalifornii już prywatnie wielokrotnie, to dzięki nim zwiedziłam dokładnie ten cały cudowny stan USA. Również nadal trwają przyjaźnie, które zrodziły się w tamtym czasie w Polsce,  z doktorem Markiem Kulejem i posłem Grzegorzem Tuderkiem, z którym też współpracowałam na płaszczyźnie politycznej.

Jednak tytuł Miss Polonia nie przestawił mnie z wcześniej wytyczonego toru, którym była muzyka i malarstwo. Do dnia dzisiejszego pielęgnuję moje obydwie pasje.

Od kilkunastu lat moim głównym zajęciem jest śpiew. Wystepuję  na scenie Teatru Wielkiego w Warszawie i mam przyjemność dzięki tej pracy występować w wielu ciekawych krajach, jak  Chiny, Japonia, Cypr  i niemal w całej Europie Zachodniej, jak również w Operze Moskiewskiej. Miewam również swoje solowe koncerty. Uprawiałam też lżejszą muzę. Przez wiele lat współpracowałam z Andrzejem Rosiewiczem, z którym też zwiedziłam kawał świata, oczywiście systematycznie miewaliśmy koncerty w Stanach Zjednoczonych.

Nadal maluję obrazy i dzięki tytułowi Miss Polonia prezentowałam je na wystawach w kraju oraz za granicą. Niektóre z nich zdobią ściany domów, np. w Niemczech, Stanach Zjednoczonych, Nigerii, bądź Hiszpanii.

W wolnym czasie uwielbiam poznawać świat. Fascynuje mnie poznawanie ludzi, kultur i obcowanie z przyrodą. Rzeczywiście pasjonuję się wyjazdami i to jest dla mnie takie wzbogacające i nieocenione. Dlatego dużo również podróżuję prywatnie. Nie byłam jeszcze tylko w Ameryce Południowej, ale to przede mną i moim synkiem Sebastianem, który jest obecnie największym skarbem mojego życia i jego treścią.  To na nim skupiam teraz najwięcej uwagi.

Niczego w życiu nie żałuję, przyjmuję je takim, jakie jest, staram się postępować uczciwie, wedle zasad, a z popełnianych błędów wyciągam wnioski i unikam ich ponownego popełniania. Nie wiem czy jestem osobą spełnioną, bo nie wiem, co mi jeszcze przyniesie przyszłość, ale na pewno jestem osobą szczęśliwą.

Moja więź z konkursem Miss Polonia

Wyborami Miss Polonia interesowałam się „od zawsze”. Kiedyś zbierałam wycinki z gazet związane z tym tematem.

Z konkursem i organizatorami przez wiele lat byłam blisko związana. Dosyć żywo obserowałam wybory i przyznam, że przez całą dekadę po moim sukcesie, za wyjątkiem jednego konkursu, kiedy to wygrała Ewa Wachowicz, bywałam na wszystkich finałach i na wszystkich balach koronacyjnych. Jedna z prezentacji moich prac malarskich miała miejsce w Warszawie w Hotelu Sobieski z okazji wyborów Miss Polonia. Tak, tylko i wyłącznie z tego powodu, więc to było sympatyczne. Na jednym z finałów wystąpiłam także jako gwiazda śpiewająca. Poznałam wszystkie te dziewczęta, które brały udział w finale, również te, które wygrały wybory. Ostatnio, po zmianie kierownictwa, moje więzi z Biurem Miss Polonia nieco osłabły, ale powoli nawiązujemy kontakt, także wszystko jest jeszcze przed nami.

Niestety, lata świetności wyborów mamy już za sobą. Pamiętam, jak wszyscy kiedyś czekali na finał Miss Polonia, w czasie retransmisji telewizyjnej zamierał ruch na ulicach. Ponadto kiedyś konkurs był organizowany ze znacznie większym rozmachem i nakładem finansowym, zazwyczaj finał odbywał się w Sali Kongresowej PKiN w Warszawie, a nie w mniejszych salach teatralnych, które mieszczą również mniejszą publiczność. Transmisja odbywała się w godzinach największej oglądalności na Pierwszym Programie TVP, nie w „dwójce”. Nie było programów konkurencyjnych, bo to były raptem trzy programy telewizyjne i koniec! Nawet jak ktoś bardzo nie chciał oglądać finałów Miss Polonia, to i tak oglądał, bo nie było nic ciekawszego. Choć myślę, że rzeczywiście ludzie interesowali się konkursem i śledzili te wybory. Ale to były dawne czasy. Teraz nastała era nowożytnej telewizji, gdzie jest mnóstwo mniej lub bardziej atrakcyjnych programów każdego dnia.

Wiele złego dla popularności i prestiżu konkursu uczynił również rozłam – podział na dwa konkursy, Miss Polonia i Miss Polski. Zupełnie niepotrzebnie na arenie międzynarodowej zrobił się zamęt, chociażby przykładem jest tutaj „mój” konkurs Miss Intercontinental z Nigerii, gdzie głównym jurorem i arbitrem musiał być sam Ambasador ...

Jestem z konkursem Miss Polonia związana bardzo emocjonalnie i z całego serca życzę mu z okazji jego 80-tych Urodzin, aby miał coraz więcej widzów i większe zainteresowanie w mediach. O kandydatki organizatorzy nie muszą się martwić, bo Polki są naprawdę piękne i inteligentne. Proszę mi wierzyć, ja widziałam wiele wiele reprezentantek innych krajów i uważam, że Polki są naprawdę piękne...

23:31, katarzyna.zebrowska , Miss Polonia 1990
Link Dodaj komentarz »
Wywiad z J. Michalską - cz. I

Joanna Michalska - Miss Polonia 1990; reprezentowała Polskę na konkursie Miss Universe 1991.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w październiku 2009 r.

Zanim zostałam Miss Polonia

Do udziału w wyborach Miss Polonia skłoniły mnie namowy znajomych oraz moja własna ciekawość poznawcza. Ponieważ droga do finału była usiana licznymi eliminacjami regionalnymi, polegającymi na prezentowaniu się na scenie, postanowiłam więc wykorzystać to w celu polepszenia umiejętności nawiązywania kontaktu z publicznością i okiełznania tremy, która zawsze towarzyszy artyście, ale nie musi być destrukcyjna, tylko konstruktywna, czyli mobilizująca. Te cele zaczęłam osiągać, co sprawiało mi najwięcej satysfakcji. Bo przecież w przyszłości miałam występować na scenie, co i obecnie czynię.

W 1990 roku bowiem, jak i wcześniej, realizowałam i rozwijałam swoje dwie pasje: muzykę i plastykę. Po ukończeniu nauki w klasie fortepianu, kształciłam się na Wydziale Wokalnym Akademii Muzycznej i jednocześnie nauczałam gry na fortepianie w szkole muzycznej, a w wolnych chwilach malowałam obrazy olejne.

Dodatkowym plusem podjęcia decyzji o udziale w konkursie było dla mnie pokonywanie jego kolejnych etapów. Nigdy nie zakładałam, że moim głównym celem będzie zdobycie korony Miss Polonia.

Pamiętam taką sytuację: po półfinale w Jeleniej Górze niejaki „znawca konkursu”, stały obserwator wyborów stwierdził, że to właśnie ja zostanę Miss Polonia, bo on zawsze trafnie typował i jeszcze ani razu nie omylił się. Bardzo mnie to ubawiło, bo przecież nie zdobycie korony w tym konkursie było moim priorytetem, tylko tak zwany „szlif sceniczny” i kontakt z publicznością, bo jak każdy artysta wiedziałam, że dla niej, a nie dla siebie pracujemy. Pomyślałam wtedy: „No to chyba tym razem Pan się pomylił.”

Nadszedł czas zgrupowania przed finałem. Na całe szczęście nie kolidował z moimi zajęciami, bo wtedy miałam już za sobą egzaminy na uczelni, a ponieważ właśnie rozpoczynały się wakacje, nie ucierpiała także moja praca pedagoga.

Spokojna, że wszystko już pozytywnie zrealizowałam, wyjechałam na dwutygodniowe zgrupowanie do Jadwisina nad Zalewem Zegrzyńskim. Tam poznałam swojego wielkiego przyjaciela, doktora pułkownika Marka Kuleja. To jest rzeczywiście do dziś mój serdeczny przyjaciel, nawet czasami żartobliwie mówię, że to jest mój starszy brat, chociaż nie mam takowego. W dodatku od razu czułam się dosyć komfortowo, ponieważ mieszkałam w pokoju z jedną z dziewcząt, którą poznałam już wcześniej na jakichś eliminacjach do wyborów i bardzo się polubiłyśmy, z Agnieszką Jankowską. Atmosfera była bardzo „zdrowa”. Nie było złośliwości, zawiści, o których tak wiele mówiło się przy poprzednich konkursach. Myślę, że to głównie zasługa wysokiego poziomu dziewcząt, które brały udział w finale, a również organizatorów i w ogromnym stopniu choreografa – Zosi Rudnickiej, którą mam nadal przyjemność spotykać i współpracować z nią na gruncie zawodowym. Np. ona też realizowała „Wesołą wdówkę” w Teatrze Wielkim. To jest szalenie życzliwa i profesjonalna osoba. I to ona, pełna kobiecości, zarażała nas wielką serdecznością. Pracowała z nami godzinami, układając różne układy choreograficzne, przekazując nam zasady obowiązujące na scenie, o których oczywiście większość z nas nie miała pojęcia. Czas zgrupowania był dla mnie nieoceniony. Wydawało się, że nie może być lepiej, aż nadszedł czas finału...

Poczwórna Miss

Nigdy nie zastanawiałam się nad swoimi szansami w konkursie. Odbyte rozmowy z jurorami przebiegały bardzo sympatycznie i miały dla mnie bardziej posmak towarzyski, niż weryfikacyjny. To wówczas poznałam osoby, z którymi zaprzyjaźniłam się – Magdę Jaworską i Grzegorza Tuderka - ówczesnego dyrektora Budimexu, a późniejszego posła kilku kadencji.

W czasie finału czułam się bardzo swobodnie, a publiczność w Sali Kongresowej reagowała na mnie bardzo żywiołowo. To była dla mnie największa satysfakcja. Wiedziałam wówczas, że osiągnęłam to, nad czym ciężko pracowałam przez cały czas trwania eliminacji, czyli przez niemal pół roku.

Finał finału był dla mnie całkowitym zaskoczeniem, ponieważ otrzymałam łącznie aż cztery tytuły – Miss Elegancji, Miss Gracji, Miss Publiczności i Miss Polonia 1990. Również organizatorzy przypuszczam nie przewidzieli tego, że jednej osobie przyznane zostaną wszystkie te wyróżnienia, czego wyrazem były nagrody. Otrzymałam bowiem 3 identyczne zestawy anten satelitarnych (po jednym za każdy z tytułów komplementarnych), co bardzo ubawiło wówczas publiczność na widowni. Zdecydowałam, że jeden z zestawów podaruję domowi dziecka, aby móc podzielić się z kimś moją wygraną i sensownie ją wykorzystać.

Ja grałam bardzo fair, nie miałam żadnych układów kompletnie, dla nikogo nie byłam bardzo „sympatyczna” i może dzięki temu, udało mi się wygrać. Nagrody za zdobycie korony Miss Polonia były rzeczywiście cenne. Jako główną nagrodę otrzymałam wyjątkowy jak na owe czasy samochód, Mercedes 190 d z maksymalnym wyposażeniem. Zaś inną z nagród - telewizor Sony, mam do tej pory, ponieważ jest niezawodny.

Od czego zależy sukces w wyborach Miss? Myślę, że wystarczy być sobą – jeśli ma się ciekawą osobowość i ładną powierzchowność  oraz dużo, dużo szczęścia – to sukces gwarantowany.

Nastał nowy czas w moim życiu. W tamtych czasach konkurs Miss Polonia był wydarzeniem, na które czekało się cały rok, a Miss stawała się osobą publiczną i szeroko rozpoznawalną.

Pierwsze dwa pełne dni po finale spędziłam udzielając licznych wywiadów. Aż przyszedł ten pierwszy wymarzony wyjazd...

W Miami z Lutosławskim, w filmie z Adamczykiem, na kolacji ze Schwarzeneggerem

Po tygodniu „panowania” dołączyłam do delegacji rządowej wylatującej do Miami na Florydzie, której uczestnikiem był również Jerzy Gruza. I stała się możliwą rzecz niemożliwa, ponieważ w ciągu kilku dni dostałam wizę do Stanów Zjednoczonych. Nawet teraz nie jest to łatwe, a wtedy, prawie 20 lat temu, to było rzeczywiście niemożliwe.

Była to dla mnie podróż wyjątkowa, bo poznałam to cudowne miejsce od najbardziej luksusowej strony. Latałam pierwszy raz helikopterem i małym prywatnym samolotem wraz z merem Miami. Tam poznałam nieżyjącego już naszego wybitnego kompozytora Witolda Lutosławskiego. To jest dla mnie bardzo istotne i niezapomniane. Bywałam w miejscach niedostępnych dla przeciętnego człowieka. Ale była to też podróż sentymentalna, ponieważ właśnie w Miami mam rodzinę, a teraz też oddanych przyjaciół. Nie miałam szans ich nigdy wcześniej odwiedzić, więc po prostu zbieg okoliczności był dla mnie niebywały. Ten przepych, ale również ten czynnik rodzinny był bardzo istotny dla mnie. To było coś, dla czego w jakimś stopniu warto było ten konkurs wygrać. Do Miami wracałam później jeszcze wielokrotnie i wciąż wracam.

Po powrocie z Miami zaraz rozpoczynały się zdjęcia do filmu muzycznego do muzyki Rossiniego pod tytułem „Ernestyna”, do którego mnie zaangażowano. Wyprodukowano go w kooperacji włosko – niemieckiej, ja grałam w nim rolę tytułową,a jedną z innych ról grał Piotr Adamczyk, aktor dzisiaj powszechnie znany, a wtedy stawiający dopiero pierwsze kroki w zawodzie.

Był  to dla mnie bardzo intensywny czas – terminy goniły, pracowaliśmy  po nocach. Efektem kilkutygodniowego wysiłku była nagroda na festiwalu w Cannes właśnie z tego roku.

Czas upływał mi bardzo szybko, bo zaraz po skończonej pracy na planie filmowym pojechałam na miesiąc do Paryża, gdzie reklamowałam  jedną z firm kosmetycznych. Zajęcie to było bardzo przyjemne, bo otaczało mnie grono bardzo życzliwych ludzi. A ponadto całkiem dobrze poznałam Paryż. Wtedy przeżyłam także niezapomniany wieczór. Zostałam zaproszona na kolację z Arnoldem Schwarzeneggerem w jednej z restauracji na dachu wieży Eiffla. Wówczas obecny gubernator Kalifornii osiągał szczyty sławy i wydawałoby się, że ten „mięśniak” może być tylko zarozumiałym bufonem. Jednak bardzo można było się pomylić. Okazał się bardzo serdecznym, ciepłym i wrażliwym człowiekiem. Byłam zafascynowana jego osobowością.  Jest przykładem prawdziwej „gwiazdy”, która świeci bardzo jasno dzięki własnej naprawdę ciężkiej pracy i zachowuje się naturalnie nie tracąc przy tym skromności. Czułam się nim wtedy prawdziwie oczarowana. Wówczas przekonałam się, jak dalece media przekłamują nieraz rzeczywistość, zupełnie niepotrzebnie kreują postaci, które naprawdę okazują się zupełnie inne, bardziej interesujące.

Nigeria i konkurs Miss Intercontinental

Jednym z najistotniejszych w świetle późniejszych wydarzeń moim wyjazdem, był wyjazd do Nigerii na wybory Miss Intercontinental. Był to nowy konkurs, debiutujący dokładnie w roku mojej wygranej w Miss Polonia. Okazało się, że nie tylko Biuro Miss Polonia, ale i działający od niespełna roku Missland zamierza wysłać swoją kandydatkę – Miss Polski. Zaczęła się trzydniowa nerwówka, która z nas miałaby jechać. Interweniować musiał sam Ambasador Nigerii w Polsce. Dowiedziałam się od niego,  że to ja mam reprezentować Polskę w Nigerii i to ja dostałam natychmiastową wizę. To była sytuacja bardzo zabawna. Bardzo zaprzyjaźniłam się później z tym Ambasadorem, bardzo, bardzo sympatycznym człowiekiem. Wszystko działo się w wielkim pośpiechu, to były dosłownie trzy dni, bo już musiałam lecieć na ten nowy konkurs, do nieznanego kraju w środku Afryki i do tego sama. W ekspresowym tempie zapakowano mnie do samolotu, a po niespełna dwóch godzinach lotu, jeszcze na pokładzie samolotu, który właśnie wylądował we Frankfurcie, zanim zdążyłam wysiąść, dostałam fax podpisany przez szefa Biura Miss Polonia – Piotra Stawickiego, że mam wracać, ponieważ konkurs ma się odbyć dopiero za 3 tygodnie. Byłam tak skonsternowana. Pan Piotr dopiero co przecież żegnał się ze mną na lotnisku. Co robić? Pomyślałam: „No tak, to na pewno robota konkurencji. A jeśli nie? Co ja będę sama robiła na lotnisku w Lagos przez te 3 tygodnie?” Zdecydowałam wrócić jak najszybszym lotem do Warszawy. Okazało się, że dobrze zrobiłam, bo informacja była prawdziwa. Na całe szczęście przez przypadek Biuro Miss Polonia zostało poinformowane przez zaprzyjaźnionych organizatorów - Biuro Miss Bułgarii o zmianie terminu zgrupowania w Nigerii. To było dla mnie wielkie szczęście, bo nie wyobrażam sobie, co by się działo, gdybym osiągnęła wówczas cel podróży. Wiem, że nikt nie czekałby na mnie na lotnisku, bo ambasada polska również nie została poinformowana, że miałam przylecieć tym lotem i nikt się mnie tam wtedy nie spodziewał.

Po trzech tygodniach ruszyłam ponownie w kierunku Nigerii. Odebrano mnie tym razem z lotniska, znalazłam się w najlepszym hotelu w Lagos, ówczesnej stolicy kraju, a dwutygodniowe zgrupowanie było dosyć osobliwe. Polegało na codziennych ćwiczeniach w 40-sto stopniowym upale i przy niemal 100% wilgotności powietrza na tak zwanym „świeżym powietrzu”. Bywały też zajęcia na plaży, żeby media mogły fotografować nas w plenerze. Na zakąskę podawano nam tak pikantne kanapki, że nie dało się ich jeść. Tylko chudnąć! Ale, ale...to jeszcze nie koniec! Wieczory miałyśmy również zagospodarowane, codziennie party, które odbywały się na naszą cześć.

W konkursie znalazłam się w finałowej „5”.

Było bardzo towarzysko. Poznałam wspaniałych ludzi, którzy tam mieszkają, z którymi przyjaźnię się do dzisiejszego dnia. Dlatego ten wyjazd do Nigerii był dla mnie taki rzutujący na przyszłość. Lagos jest miejscem kosmopolitycznym. Mieszkają i pracują tam ludzie, którzy prowadzą wiekie przedsiębiorstwa jak np. Pepsi czy City Bank. Są to ludzie z całego świata, otwarci na innych nowo przybyłych i rzeczywiście to jest coś niesamowitego, bo tworzą pewną wielką rodzinę. Ja poczułam się tam po prostu wyjątkowo, znalazłam wiele serdeczności w nich i tak mnie przygarnęli, że po  wyborach zostałam jeszcze na kolejne 3 tygodnie, oczywiście wiedząc, że w Polsce nie czekają na mnie w tym czasie żadne obowiązki jako Miss. 

23:30, katarzyna.zebrowska , Miss Polonia 1990
Link Dodaj komentarz »
Miss Polonia 1990
Strona z jubileuszowego folderu: "Miss Polonia 80-lat; 1929-2009", którego jestem współautorką. Cena folderu: 30 zł. Do nabycia u mnie :) Zainteresowanych proszę o kontakt.
środa, 27 maja 2009
Miss Polonia 1990

Finał Miss Polonia '90

Organizator: Biuro Miss Polonia

Data i miejsce: 2 czerwca 1990 r.; Sala Kongresowa PKiN w Warszawie

Choreografia: Z. Rudnicka

Prowadzenie: L. Kydryński, M. Niemen, J. Borkowski

Gwiazdy wieczoru: M. Opania, E. Zającówna, J. Borkowski, A. Zaucha, W. Zborowski, Big Warsaw Band

Jury: J. Antkowiak, B. Tyszkiewicz, Z. Nasierowska, J. Szurmiej, L. Nowicki, M. Jaworska, G. Tuderek

Laureatki:

Miss Polonia - Joanna Michalska

Vicemiss Polonia - Lidia Żukowska i Dorota Zimermann

Konkursy międzynarodowe:

  • Joanna Michalska - Miss Universe '91 (Nevada)
  • Joanna Michalska - Miss Intercontinental '91 (Nigeria) - Top 5
***

Pierwszy rok lat dziewięćdziesiątych XX wieku "należał" do nadzwyczajnie uzdolnionej artystycznie warszawianki JOANNY MICHALSKIEJ. Podczas finałowej gali w Sali Kongresowej w Warszawie, 2 czerwca, zdobyła ona niemal wszystko, co było do zdobycia: tytuł MISS POLONIA'90 i w nagrodę Mercedesa 190 d metalic oraz trzy tytuły komplementarne: Miss Gracja, Miss Elegancja i Miss Publiczności. W chwili swojego tryumfu Joanna miała 23 lata i 173 cm wzrostu. Była studentką wokalistyki w Akademii Muzycznej.

Joanna Michalska pozostała wierna stolicy i wciąż mieszka w Warszawie.

Tytułami Vicemiss Polonia '90 podzieliły się słuchaczka Studium Fizjoterapii Lidia Żukowska z Jeleniej Góry oraz uczennica LO Dorota Zimerman z Gdańska-Wrzeszcza. W finale wystąpiło 19 pań.

Więcej

Czytaj także

Zobacz

09:10, katarzyna.zebrowska , Miss Polonia 1990
Link Dodaj komentarz »