niedziela, 17 stycznia 2016
Zdjęcia od I. Padlewskiej

Zdjęcia z prywatnego archiwum Ingi Padlewskiej - III Vicemiss Polski 1994

Zdjęcia od I. Padlewskiej

Zdjęcia od I. Padlewskiej

Zdjęcia od I. Padlewskiej

Zdjęcia od I. Padlewskiej

14:25, katarzyna.zebrowska , Miss Polski 1994
Link Dodaj komentarz »
Zdjęcia od Ingi Padlewskiej

Zdjęcia z prywatnego archiwum Ingii Padlewskiej - III Vicemiss Polski '94

Zdjęcia od I. Padlewskiej

Zdjęcia od I. Padlewskiej

Zdjęcia od I. Padlewskiej

Zdjęcia od I. Padlewskiej

14:12, katarzyna.zebrowska , Miss Polski 1994
Link Komentarze (1) »
sobota, 09 stycznia 2016
Zdjęcia od I. Padlewskiej

Zdjęcia z prywatnego archiwum Ingi Padlewskiej - III Vicemiss Polski '94

Zdjęcia od I. Padlewskiej

Zdjęcia od I. Padlewskiej

Zdjęcia od I. Padlewskiej

Zdjęcia od I. Padlewskiej

Zdjęcia od I. Padlewskiej

20:49, katarzyna.zebrowska , Miss Polski 1994
Link Dodaj komentarz »
Zdjęcia od I. Padlewskiej

Zdjęcia z prywatnego archiwum Ingi Padlewskiej - III Vicemiss Polski '94

Zdjęcia od I. Padlewskiej

Zdjęcia od I. Padlewskiej

Zdjęcia od I. Padlewskiej

Zdjęcia od I. Padlewskiej

Zdjęcia od I. Padlewskiej

Zdjęcia od I. Padlewskiej

20:32, katarzyna.zebrowska , Miss Polski 1994
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 marca 2015
Wywiad z Ingą Padlewską

Inga Padlewska - finalistka Miss Polski '94

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w marcu 2015 r.

Inga Padlewska dokładnie 20 lat temu, w 1994 roku, wzięła udział w konkursie Miss Polski. W finale zajęła 4 miejsce, zdobyła tytuł 3 Wicemiss. W tym roku była gościem podczas jubileuszowej gali z okazji 25-lecia wyborów Miss Polski. Specjalnie dla Globmiss opowiedziała, czy udział w konkursie odmienił jej życie i ją samą.
W 1994 roku miałam 18 lat, mieszkałam w Zielonej Górze, miałam chłopaka (obecnego męża), uczyłam się w III klasie Liceum Ogólnokształcącego, a po ukończeniu szkoły średniej, planowałam zdawać na studia prawnicze. Żyłam zmieniającą się po '89 roku Polską. Uwielbiałam czytać książki, spotykać się ze znajomymi i byłam w ciągłym ruchu…Tańczyłam w zespole Magic Girls, który był pierwszym w Polsce zespołem dopingującym żużlowców i koszykarzy z prawdziwymi amerykańskimi pomponami! 
Kiedy miałam 16 lat, wystąpiłam w konkursie The Look Of The Year i zakwalifikowałam się do półfinału, wtedy też po raz pierwszy miałam na nogach szpilki i musiałam nauczyć się w nich chodzić. Od tego momentu rozpoczęłam pracę w agencji modelek. 
W związku z moimi zajęciami (najpierw udział w konkursie dla modelek, później praca w modelingu), wszyscy w kółko mi powtarzali: „idź i spróbuj szczęścia w wyborach Miss”. Dałam się ponieść chwili….Nie kusiły mnie nagrody, sława czy inne profity, po prostu postanowiłam zgłosić się, zobaczyć, jak to jest i przekonać się, co będzie dalej…. 
Dla mnie nie miało wówczas znaczenia, czy to będzie konkurs Miss Polski czy Miss Polonia. Po prostu akurat w mojej rodzinnej Zielonej Górze odbywały się eliminacje do Miss Polski - wybory Miss Ziemi Lubuskiej. Wystartowałam w nich. Niczego się nie spodziewałam, ale zajęłam pierwsze miejsce. Zostałam Miss Ziemi Lubuskiej. A ponieważ wygrałam, automatycznie zakwalifikowałam się do finału Miss Polski 1994.
Później okazało się, że Miss Polski było wtedy konkursem mniej prestiżowym. Laureatka tego tytułu miała mniejsze szanse na karierę, zdobycie medialnej popularności, niż Miss Polonia. Gala finałowa nie była nawet transmitowana na żywo w telewizji.
Przed finałem były jeszcze półfinały ogólnopolskie w Teatrze Muzycznym Roma. Ja jako Miss Regionu i finalistka Miss Polski byłam tam jedynie gościem i prezentowałam się wraz z innymi Miss Regionów w strojach ślubnych. To był nasz pierwszy kontakt ze sobą. Było miło i sympatycznie, bo nie było jeszcze żadnej rywalizacji. Pamiętam tylko, że scenografia składała się z bardzo wysokich schodów, które miały bardzo wąskie stopnie. Ubrana w bombkową suknię ślubną, nie widziałam schodków przed sobą. Na przedostatnim potknęłam się i prawie z nosem przy ziemi wylądowałam na scenie. Cała widownia zamarła, a ja wstałam i tak zaczęłam się śmiać, że sypnęły się gromkie oklaski. Dusiłam fale śmiechu do końca występu…
Ostatnią galę jubileuszową Miss Polski 2014 poprzedziły aż 3 zgrupowania. A jak było 20 lat temu?
We wrześniu miałyśmy pierwsze dwutygodniowe zgrupowanie w ośrodku wypoczynkowym w Wildze pod Warszawą. Dwa tygodnie ćwiczeń i zero kontaktu ze światem (dawał o sobie znać choćby brak komórek, bo choć dziś trudno w to uwierzyć, to były te zamierzchłe czasy, gdy nie było internetu i telefonów komórkowych ;)) Warunki miałyśmy dość spartańskie. Domki kempingowe ukryte w lesie, przeznaczone do zamieszkania latem, jesienią były zimne, pełne myszy, które chodziły po nas w nocy i obgryzały nam buty. Letnia woda do kąpieli i rygor jak w obozie dla rekrutów. Ale nie narzekałyśmy, to była nasza wielka przygoda. Podczas zgrupowania uczyłyśmy się m. in. trudnej sztuki pozowania do zdjęć, ruchu scenicznego, dykcji. W domku mieszkałam razem z Magdaleną Lewandowską, późniejszą Miss Polski i bardzo się zaprzyjaźniłyśmy. Jednak jak się później okazało, była to przyjaźń jedynie na krótki czas.
Kolejne zgrupowanie rozpoczęło się tydzień przed galą finałową, nad Zalewem Zegrzyńskim. I tu „zaczęły się schody”. To zgrupowanie było poza tym bardzo intensywne i męczące. Dwa dni przed finałem miały miejsce rozmowy z jury i doszło do pierwszych niesnasek pomiędzy dziewczynami, aroganckiego zachowania niektórych i „walki” o to, która ładniejsza. Pojawiły się plotki, która ma wygrać i do czego się posunęła, żeby ją wybrali. Oczywiście były kłótnie o sukienki na finałowe wyjście, pomówienia o „romanse” ze sponsorami. Trochę nie mogłam odnaleźć się w tej sytuacji po poprzedniej miłej i kumpelskiej atmosferze. Nie rozumiałam tej rywalizacji. 
W finale wystąpiło 26 dziewczyn. Gra toczyła się o wysoką stawkę – nagrodą główną, poza koroną Miss Polski, było 10 tys. złotych. Koncert finałowy odbył się 22 października.
Koncert finałowy w Sali Kongresowej Pałacu Kultury był wielkim wydarzeniem. Cała gala to jeden wielki stres, by nie zapomnieć układów choreograficznych i na czas się przebrać. Miałyśmy tylko ładnie się uśmiechać i wyglądać. Machanie, wysyłanie buziaków itp. było surowo zabronione. Teraz to wygląda inaczej, dziewczyny mogą być bardziej spontaniczne. 
W czasie gali miałam jedną zabawną wpadkę. Zaczęło się od tego, że podczas układania choreografii podglądałyśmy kandydatki do tytułu Miss Nastolatek, które były z nami na zgrupowaniu. Miały według nas przygotowane na finał fajne i dynamiczne układy. Zmusiłyśmy naszego choreografa, by choć jedno nasze wyjście nie było tylko wychodzeniem tam i z powrotem, ale tańcem z prawdziwego zdarzenia. Dał się namówić! Uwielbiałyśmy ten układ do muzyki „A View To a Kill” zespołu Duran Duran. Do tej pory uważam tą choreografię za jedną z najlepszych. Włożyłyśmy w nią całe nasze serca. Nasze ubrania w tym tańcu to był mix zimowych marynarek, krótkich spódniczek i a' la wojskowych butów. Moja marynarka posiadała tylko jeden guzik. Pod spód założyłam stanik zapinany z przodu, wygodniejszy w czasie szybkiego przebierania się. Podczas jednego z wymachów poczułam, że stanik mi się rozpina. Do końca tańczyłam wymachując rękoma na pół gwizdka i modląc się w duchu, by stanik nie wypadł spod marynarki….
Koncert dobiegł końca, jurorzy wydali werdykt. Miss Polski 1994 została Magdalena Lewandowska z Bydgoszczy, a Inga Padlewska zajęła 4 miejsce i zdobyła tytuł 3 Wicemiss Polski.

Do końca nie znałyśmy wyników. Werdykt poznałyśmy dopiero, gdy odczytał go konferansjer na scenie. Magda Lewandowska wygrała zasłużenie. Miała „to coś”, co ją wyróżniało, była fotogeniczna. Ja zajęłam 4 miejsce. W nagrodę dostałam kreacje, w których wystąpiłam na scenie, kosmetyki i 2000 zł. To wówczas z jednej strony był dla mnie na pewno duży sukces. Z drugiej zaś strony czułam się pokonana. Oczywiście wolałabym być pierwsza. 
W czasie czytania ostatecznego wyniku, wychodząc na scenę kręciłam głową. Wszyscy to wzięli za moje niezadowolenie z werdyktu i tytułu 3 Wicemiss Polski, ale prawda była taka, że dziewczyny, a zwłaszcza Ewa Łaszewska, kłóciły się za sceną o błąd przy wyczytywaniu Top 5 (konferansjer przypisał do numerów startowych dziewczyn niewłaściwe nazwiska i do Top 5 początkowo zamiast Magdy Lewandowskiej, wyczytał Ewę Łaszewską, co okazało się pomyłką). Ewa płakała, miała olbrzymie pretensje do Magdy Lewandowskiej, dziewczyny skakały sobie do oczu, a ja kręciłam głową z dezaprobatą na ich zachowanie.
Skończyła się gala, zgasły światła jupiterów, dla Ingi rozpoczęło się nowe życie z diademem 3 Wicemiss Polski...
Nadrobiłam zaległości w szkole, pogodziłam obowiązki Miss z nauką. W terminie zdałam maturę. Jako Wicemiss Polski brałam udział w sesjach zdjęciowych, reprezentowałam również Polskę w konkursie Inter Miss '95 na Ukrainie, który wygrałam! W nagrodzę za zwycięstwo dostałam piękne futro z królików, radiomagnetofon i koszulkę.
Był to konkurs, który miał wyłonić najpiękniejszą z krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Zgrupowanie przed finałem trwało tydzień, mieszkałyśmy w jednym z najlepszych hoteli w Tarnopolu, bardzo dbano o nasze bezpieczeństwo. Gala wypadła okazale, odbyła się w pięknym Teatrze Tarnopolskim.
Jednak finał Miss Polski był daleko bardziej nagłośniony, popularny, z o wiele cenniejszymi nagrodami, emocjonowała się nim cała Polska. O moim zwycięstwie w konkursie Inter Miss słyszało niewiele osób, zatem nie potraktowałam tego, jako wielkiego sukcesu, ale cieszyłam się z możliwości poznania innej części świata.
Po maturze i przekazaniu tytułu 3 Wicemiss Polski wyjechałam do Paryża na zaproszenie jednej z agencji modelek i przez rok pracowałam tam jako modelka. Praca modelki w Paryżu bardzo różniła się od tego, co było w tamtych czasach w Polsce. Pełen profesjonalizm. Ktoś, kto myśli, że to łatwa i przyjemna praca, bardzo się myli. Od rana do wieczora udział w castingach (bieganie po całym Paryżu z jednego miejsca na drugie), ciągła presja odchudzania i porównywania się do innych modelek. W owym czasie pracowało tam około 7 tyś. dziewczyn i każda chciała trafić do zacnej 10 najlepszych, obok Cindy Crawford, Lindy Evangelista itp. I nagle kreatorzy mody zmienili wizje wzorcowej modelki. Stała się ona bezkształtnym tworem, androgynicznym idealnym modelem. Poznałam tam dziewczyny z całego świata, każda miała inną motywację do pracy. Amerykanki, nawet jak nie miały zleceń i pieniędzy, dzwoniły do rodziców i bez problemów otrzymywały wsparcie finansowe. Rosjanki i Ukrainki miały silną potrzebę pozostania w tym kolorowym świecie, parły do przodu, nie miały do czego jeszcze wtedy wracać. Ja po roku doszłam do wniosku, że rezygnuję. Nie byłam Amerykanką, ale też nie byłam Rosjanką. Miałam gdzie i do kogo wracać.
Z perspektywy czasu myślę, że warto wziąć udział w konkursie piękności. Człowiek dojrzewa, ogląda świat z innej perspektywy. Tu nawet nie chodzi o nagrody, ale o wspomnienia, przeżycia, doświadczenie życiowe. Dzięki udziałowi w konkursie Miss Polski, zwiedziłam całą Europę, spotkałam się na jednym pokazie z Naomi Campbell, dostałam jej autograf. Miałam możliwość poznania innego życia, światka artystycznego, show-biznesu. To niezapomniane przeżycie. Wydoroślałam i nauczyłam się patrzeć na siebie obiektywnie. A to bardzo ważne. Była to wielka próba dla mnie i dla moich bliskich. Teraz myślę, że może nawet dobrze się stało, że nie wygrałam tytułu Miss Polski. I tak mogłam pracować w Paryżu, brać udział w wyborach Inter Miss, zobaczyć sporo świata i poznać wspaniałych ludzi. Dziś nie muszę wiecznie nikomu niczego udowadniać, nie mam kompleksów. Kocham ludzi, którzy szanują mnie za to kim jestem i jaka jestem. 
Od tamtych wydarzeń minęło 20 lat. Jaka jest Inga Padlewska dziś?

Dziś jestem kobietą dojrzałą. Spełnioną mamą i żoną. Wybudowałam już drugi dom, zwiedziłam sporo świata, skończyłam studia i pracowałam, czasami ciężko, w branży, która nie ma nic wspólnego z modelingiem. Zmieniłam też perspektywę, inaczej patrzę na świat mody i wybory Miss. Czasy się zmieniły i ja także. Zostałam zaproszona na 25-lecie Miss Polski, za co bardzo organizatorom dziękuję. Byłam pod wrażeniem zmian, tego, jak obecnie wygląda cały spektakl i przygotowania do niego. Dzisiejszym finalistkom mogę jedynie pozazdrościć profesjonalizmu ekipy i idealnych warunków. Nasze wybory sprzed 20 lat to wręcz archaizm i ciężka praca w porównaniu z obecnymi wyborami.
15:28, katarzyna.zebrowska , Miss Polski 1994
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2