sobota, 31 grudnia 2016
Wywiad z Joanną Strykowską

Joanna Strykowska - IV Vicemiss Polski '97

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w grudniu 2016 roku

Obecnie konkurs Miss Polski kojarzy się przede wszystkim z fantastycznymi koncertami finałowymi, które co roku są przepięknymi, dopracowanymi w najdrobniejszych szczegółach widowiskami. Ale mało kto dziś pamięta, że aż dwie gale finałowe Miss Polski odbyły się poza granicami naszego kraju. Jedną z nich był finał Miss Polski ‘97, który odbył się w Tunezji.
Wśród jego laureatek znalazła się Joanna Strykowska, która wywalczyła wówczas tytuł 4 Wicemiss Polski.
Właściwie kiedy po raz pierwszy wystartowałam w konkursie piękności był rok 1996, miałam wówczas 17 lat. Od urodzenia mieszkałam w Świebodzinie, uczęszczałam do Technikum Rolniczego, a sprecyzowanych planów na przyszłość jeszcze nie miałam. Interesowałam się kosmetologią, modelingiem, dziennikarstwem telewizyjnym. Chciałam też zostać pogodynką.
 
W Zielonej Górze odbywały się regionalne wybory do konkursu Miss Polski i Miss Polski Nastolatek Ziemi Lubuskiej. Byłam ciekawa tego świata. Pierwsze moje zgłoszenie, na konkurs dla nastolatek, wysłała moja mama. Zostałam wtedy 3 Wicemiss Nastolatek Ziemi Lubuskiej ‘96. Kolejnym etapem były repasaże w Warszawie, które przeszłam pomyślnie i dzięki temu wzięłam udział w koncercie półfinałowym we Wrocławiu. Przygotowania półfinałowe trwały tydzień, w tym czasie uczyłyśmy się chodzić po wybiegu, pilnie ćwiczyłyśmy choreografię i prezentację własnej osoby. Gala półfinałowa odbyła się w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Odpadłam. Ale był to moment, w którym wiedziałam już, że w przyszłym roku również wezmę udział w regionalnych wyborach Miss Polski, tym razem już dla dziewczyn dorosłych. I tak się stało. 
Kolejne zgłoszenia wysyłałam już sama. Nikt mnie nie musiał namawiać. Konkurs regionalny Miss Ziemi Lubuskiej ‘97 odbył się w Zielonej Górze. Otrzymałam poczas niego dwa tytuły: 1 Wicemiss Ziemi Lubuskiej oraz Miss Radia Zachód. Z tytułu komplementarnego „Miss Radia Zachód” jestem chyba najbardziej dumna, bo potwierdza on, że oprócz jury zostałam zauważona również przez innych. Po zielonogórskim konkursie, etapie ćwierćfinałowym, półfinale, dostałam się do finału konkursu Miss Polski 1997. Wybory rzeczywiście po raz pierwszy w historii odbywały się wówczas poza granicami kraju, w Tunezji. Dla mnie było to ogromne wyróżnienie i wielka przygoda: pierwsza podróż samolotem, a potem zdobycie tytułu 4 Wicemiss Polski '97.
Miss mówią zawsze, że udział w konkursie piękności pozostawia wspomnienia na całe życie. No to sprawdźmy, czy rzeczywiście tak jest. Jak Joanna Strykowska wspomina przygotowania do konkursu finałowego i samą galę?
Zgrupowania półfinałowe i finałowe wyglądają podobnie. Odbywa się nauka układów choreograficznych do kilku prezentacji (suknie wieczorowe, suknie koktajlowe, suknie ślubne, stroje kąpielowe, stroje sportowe). Ciężka i mozolna praca, ale efekty są imponujące. W telewizji wypada to świetnie. Pamiętam dwóch znakomitych choreografów Jarka Stańka i Janusza Dąbrowskiego, którzy dwa razy dziennie katowali nas tymi układami. Podczas zgrupowania finałowego odbywały się także sesje zdjęciowe, mierzenie strojów, sukien, drobne poprawki krawieckie. Miałyśmy też chwile na relaks (basen, czas wolny, zdarzało się ognisko).
Atmosfera podczas wszystkich etapów konkursu była bardzo dobra. O współzawodnictwie nie było w ogóle mowy. Może wpływ na to miał egzotyczny wyjazd? Wszyscy byli dla siebie bardzo życzliwi i przyjaźni. Zawiązały się przyjaźnie między dziewczynami. Niektóre trwają później bardzo długo. Osobiście do tej pory mam kontakt z kilkoma dziewczynami z tamtego finału poprzez portale społecznościowe, zawsze są to bardzo miłe rozmowy.
 
Od samego początku zaprzyjaźniłam się z Grażynką Domańską i Dorotką Czają. Nota bene Grażynka została później Miss Polski, a Dorotka Miss Polski Nastolatek. Z Dorotką, z racji bliższej odległości między naszymi miejscami zamieszkania, kilkakrotnie po finale się widziałam. Grażynka mieszka we Wrocławiu, trochę daleko ode mnie, ale jak tylko będę miała okazję odwiedzić jej miasto, na pewno się zobaczymy.
Na zgrupowaniu finałowym mieszkałam w pokoju właśnie z Grażynką Domańską, Izą Mularonek, Olą Szklarz. Oczywiście wśród tylu pięknych kobiet zawsze będą i plotki. Pamiętam, że w pokojach typowałyśmy kandydatki do korony. Moje typy w dziewięćdziesięciu procentach sprawdziły się - tytuły zdobyły: Grażyna Domańska, Marta Piechowiak, Monika Miara, Ania Kubiak i oczywiście Dorotka Czaja, na które stawiałam. Wracając do plotek, nieraz słyszałam, że Miss Polski ma zostać dziewczyna, która w rezultacie nie zajęła żadnego miejsca. Wszystkie finalistki powtarzały, aby się już nie starać, że werdykt jest ustalony wcześniej. Dlatego nie powinno się wierzyć plotkom. Jury było międzynarodowe, niektórzy z jurorów widzieli dziewczyny po raz pierwszy na próbie generalnej czy też w dniu koncertu.
Gala finałowa był to świetnie przygotowany spektakl. Pod każdym względem: oryginalna choreografia, pomysłowa reżyseria, oprawa muzyczna oraz piękne stroje.
 
A emocje? Zawsze są. Przed pierwszym wyjściem wszystkie finalistki się stresują, ponieważ jest to bezpośredni kontakt z publicznością oraz jurorami. Przed następnymi pokazami za kulisami panował już spokój. Dla większości z nas była to już tylko zabawa i oczekiwanie na werdykt. Przed ostatecznym ogłoszeniem wyników towarzyszyła nam adrenalina i nadzieja na tytuł. To są niezapomniane chwile.
Co do werdyktu, Grażynka Domańska to mój typ 100%. Pamiętam, że była także faworytką mojej siostry, która powinna przecież kibicować mnie.
Ale i mi się poszczęściło. Zostałam 4 Wicemiss Polski i dziś tytuł ten uważam za ogromny sukces. Choć bezpośrednio po jego zdobyciu, kiedy emocje opadły, czułam lekki niedosyt, myśląc, że mogłam zdobyć więcej. No ale... Każda z dziewczyn przed kamerami mówi, że w wyborach Miss zdobycie tytułu się nie liczy, liczy się tylko zabawa. Ja uważam inaczej. Prawdą jest, że poznajemy nowych ludzi, pracujemy nad pokonaniem tremy, uczymy się mówić nośnie do mikrofonu, sprawdzamy się na scenie, przed kamerami, ale przede wszystkim biorąc udział w takiej imprezie liczymy na zdobycie głównego tytułu. I nie ma co udawać, że jest inaczej.
Reflektory zgasły, scena opustoszała, Joanna z diademem 4 Wicemiss wróciła do Polski i…

Po finale otrzymałam telefon od organizatora konkursu Miss Polski w Warszawie z propozycją wzięcia udziału w Międzynarodowym Konkursie INTER MISS na Ukrainie. Długo się nie zastanawiałam. Z przyjemnością w nim uczestniczyłam, pokonując reprezentantki wielu republik i zdobywając główny tytuł.
 
Do moich obowiązków jako Wicemiss Polski przez rok panowania należała ponadto pełna dyspozycja do zadań powierzonych przez biuro konkursu. Były to np. sesje zdjęciowe, udział w pokazach, targach mody, targach samochodowych. Ale nie było tego aż tak dużo, aby nie można było połączyć nowych obowiązków z życiem codziennym.
Od tamtych chwil upłynęło prawie 20 lat. Co się zmieniło w życiu Joanny Strykowskiej? Jaka jest dziś?

Zmieniło się wszystko. Dziś mieszkam pod Warszawą, wychowujemy z mężem dwoje dzieci. Córka Dominika parę tygodni temu skończyła 18 lat i przed nią matura, syn Oskar ma 16 lat i uczy się w I klasie Technikum Ekonomicznego. Pracuję w administracji samorządowej zajmując się promocją miasta.
 
A konkurs Miss Polski wspominam bardzo miło. Uważam, że warto wziąć w nim udział. Zawsze niby istnieje niebezpieczeństwo niemoralnych propozycji ze strony sponsorów, organizatorów itp. Mnie się to jednak nigdy nie zdarzyło. Od takich ludzi zawsze byłam z daleka. Radzę to każdej dziewczynie, a start w konkursie będzie wtedy samą przyjemnością. Tak, jak dla mnie. Ja pamiętam same plusy: motywacja, rywalizacja, spełnienie marzeń. Bo każda z nas w dzieciństwie chciała przecież zostać księżniczką w błyszczącej koronie. Poza tym udział w konkursie piękności uczy też pewności siebie, która jest bardzo ważna w późniejszym życiu. Poznajemy siebie, dowiadujemy się czym jest rywalizacja, jakie emocje nam towarzyszą i czy umiemy przegrywać. Dziewczyny, startujcie, żeby nie mieć później wyrzutów sumienia, że jednak nie spróbowałyście i nie dałyście sobie szansy!
19:28, katarzyna.zebrowska , Miss Polski 1997
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 października 2016
Zdjęcia od Jolanty Swobody

Zdjęcia z prywatnego archiwum Jolanty Swobody - finalistki Miss Polski '97

Zdjęcia od J. Swobody

Zdjęcia od J. Swobody

Zdjęcia od J. Swobody

Zdjęcia od J. Swobody

09:21, katarzyna.zebrowska , Miss Polski 1997
Link Dodaj komentarz »
Zdjęcia od Jolanty Swobody

Zdjęcia z prywatnego archiwum Jolanty Swobody - finalistki Miss Polski '97Zdjęcia od J. Swobody

Zdjęcia od J. Swobody

Zdjęcia od J. Swobody

09:18, katarzyna.zebrowska , Miss Polski 1997
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 października 2015
Wywiad z J. Swobodą

Jolanta Swoboda - finalistka Miss Polski '97

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w październiku 2015 r.

W ciągu ostatnich 32. lat w Polsce wybrano 30 Miss Polonia, 25 Miss Polski. Ich nazwiska są w większości znane i pamiętane. Ale przecież historię konkursów piękności tworzą nie tylko te najpiękniejsze. Co roku w konkursowe szranki staje kilka tysięcy dziewcząt. W każdym z konkursów wygrywa tylko jedna z nich, a do finału dociera kilkanaście, czasem kilkadziesiąt. Te dziewczyny, choć nie założyły korony, są często równie piękne i równie ciekawe. Warto o nich przypominać.

Jolanta Swoboda w 1997 roku miała 18 lat i głowę pełną pomysłów. Mieszkała na Górnym Śląsku, a tam kobiety twarde są. Była w klasie maturalnej, więc musiała zdecydować, co będzie robić w przyszłości, ale wcześniej chciała zrobić coś, co zapamięta na resztę życia. Jej wybór padł na konkurs Miss Polski.

Najpierw w 1996 roku organizowano w moim liceum wybory Miss Szkoły. Koledzy z klasy uznali, że powinnam spróbować. Byłam zaskoczona. JA? Krótkie włosy, luźne ciuchy, ale... czemu nie? - pomyślałam. Lubiłam wyzwania. Okazało się, że zwyciężczynie wezmą udział w regionalnych wyborach Miss. Zostałam 2 Wicemiss Szkoły. Szok dla mnie! I tak, nagle i nieoczekiwanie, znalazłam się na deskach teatru i zostałam 1 Wicemiss Nastolatek Jastrzębia Zdroju'96. Nawet nie wiem, kiedy przeszłam ćwierćfinał i dostałam się do poznańskiego półfinału Miss Polski Nastolatek'96. Do finału już nie udało mi się awansować, ale dzięki tej przygodzie nabrałam doświadczenia i pewności siebie, ale i nauczyłam się pokory, uwierzyłam w siebie i postanowiłam spróbować za rok w wyborach Miss dla dorosłych. Nie myślałam o nagrodach, sukcesie, podróżach. Spodobała mi się specyfika wyborów Miss. Dni pełne wrażeń, dużo ćwiczeń, tańca, radości, poznawanie gwiazd i celebrytów. Pracowałam nad sobą prawie rok - zapuściłam włosy, zmieniłam ich kolor, ćwiczyłam i nawet nie wiem kiedy, udało mi się osiągnąć więcej, niż rok wcześniej, czyli zostałam finalistką Miss Polski 1997! Na dodatek okazało się, że finał odbędzie się w Tunezji! To było spełnienie marzeń dla nastolatki.
To rzeczywiście taka trochę bajka, oderwanie od zwykłego, szarego życia. Jolanta, wraz z pozostałymi uczestniczkami konkursu, rozpoczęła zgrupowanie przedfinałowe, podczas którego głównie przygotowywała się do gali, ale i miała trochę czasu na zwiedzanie i przyjemności.

Pamiętam pewne śmieszne zdarzenie. Z paroma dziewczynami wybrałyśmy się na tunezyjski targ, nagle jakiś Arab, może szejk, podszedł do naszego opiekuna i zapytał, czy może mnie kupić za wielbłądy. Stanęłam jak wmurowana, a potem zaczęłyśmy się śmiać. Ale na szczęście nigdy nie chodziłyśmy same, zawsze z opieką.
Rywalizacja oczywiście była. Ale jest ona przecież wszędzie, czy to w modelingu, czy w sporcie, czy podczas wyborów Miss. Cała sztuka polega na tym, aby umieć współzawodniczyć zdrowo, z uśmiechem, bez zawiści i robienia sobie na złość. Poznałam wiele dziewczyn, które tak właśnie do tego podchodziły. 
Plotki oczywiście też były. Są przecież zawsze tam, gdzie są piękne kobiety. Ciągle coś się słyszało, ale to naturalne wśród tak licznych, młodych przedstawicielek płci pięknej. Ja stroniłam od plotek czy jakichś afer. Interesowała mnie wyłącznie radość z tego, co osiągnęłam. Ale tak naprawdę ogólna atmosfera była rewelacyjna. Ale jak mogłoby być inaczej? Tunezja, piękny hotel, jasny piasek na plaży, słońce i kobiety, które wszędzie budzą zachwyt. Dziewczyny tworzyły team i ciepłą atmosferę z nutką zdrowej rywalizacji, co każdą motywowało do kolejnych prób przed finałem, dlatego gala tak świetnie wypadła. Z niektórymi finalistkami mam kontakt do dzisiaj.
Finał Miss Polski '97 został przede wszystkim zapamiętany jako pierwsza gala Miss Polski, która odbyła się poza granicami kraju. A jak wyglądał on i jakie budzi wspomnienia z perspektywy samych dziewczyn?

Sama gala była piękna i jest co wspominać. Choć moje blond włosy zostały pięknie ułożone, pod wpływem wilgotnego i ciepłego powietrza skręciły się, ale nie zmartwiłam się tym. Stałam się "pokręconą" blondynką haha. Przy wyjściu w sukniach ślubnych zaczął kropić deszcz, ale nikt się tym nie przejął. Mietek Szcześniak śpiewał, a my dalej dumnie kroczyłyśmy w pięknych sukniach. I tak szczerze mówiąc, ten 5-minutowy deszczyk był bardzo przyjemny w tym upale.
Konkurs wygrała Grażyna Domańska. Wspominam ją bardzo ciepło - skromna, piękna, inteligentna i bardzo koleżeńska kobieta, bardzo miła dla każdego i zawsze uśmiechnięta. Mimo, że moją faworytką była podczas wyborów późniejsza 1 Wicemiss Polski '97 Anna Kubiak, po jakimś czasie zrozumiałam, dlaczego to Grażynka wygrała. Kiedy już spokojnie obejrzałam w zaciszu domowym finał Miss Polski'97 i przypomniałam sobie zachowanie Grażyny podczas całego zgrupowania, dotarło do mnie, że ta kobieta po prostu zasłużyła na koronę.

Z mojego występu jestem zadowolona, gdyż zostałam wyróżniona przez choreografa. 5 dziewczyn przy układach tanecznych było z przodu, one nadawały rytm i choreografię opanowały do perfekcji i ja byłam w tej „5”. I to jest moja wygrana w Miss Polski.
Od tamtych wydarzeń upłynęło 18 lat. Jak potoczyło się dalsze życie Joli? Jaka jest teraz? Czy jej zdaniem, warto było wziąć udział w konkursie Miss Polski?

Warto było wziąć udział w konkursie Miss Polski, ponieważ dzięki nawiązanym podczas wyborów kontaktom przez kilka lat mogłam pracować i zarabiać. Miałam sesje, pokazy. Zdecydowałam się wziąć udział w konkursach modelek w 1998 i 1999 roku z małymi sukcesami, które dały mi kolejne kontrakty i pieniądze. Zwiedziłam różne kraje m.in. Włochy, Hiszpanię, Cypr, Riwierę Turecką itd. Otrzymałam propozycję zasiadania w jury Miss Ukrainy, zostałam zaproszona do udziału w teledysku. Przydarzyło mi się jeszcze wiele innych ciekawych rzeczy, które doprowadziły mnie do miejsca, w którym jestem teraz i spowodowały, że dzisiaj jestem spełnioną mamą i żoną oraz twardą, wygadaną, energiczną i zorganizowaną kobietą, pełną miłości dla 2-letniego synka.
16:23, katarzyna.zebrowska , Miss Polski 1997
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 grudnia 2014
Wywiad z Grażyną Domańską

Grażyna Domańska - Miss Polski 1997

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w grudniu 2014 r.

Konkurs Miss Polski obchodzi w tym roku 25-lecie działalności. Z tej okazji na grudniowy finał w Krynicy Zdrój zaproszono laureatki i finalistki z lat poprzednich. Wśród nich na scenie pojawiła się zwyciężczyni roku 1997 Grażyna Domańska. Poprosiliśmy Panią Grażynę o garść wspomnień...

W 1997 r., kilka dni przed maturą, mama zaprowadziła 19-letnią Grażynę Domańską na eliminacje do konkursu Miss Polski. Ją z kolei namówiły do tego koleżanki z pracy, które zawsze twierdziły, że ma piękną córkę, która powinna wziąć udział w jakimś konkursie piękności. Przypadek sprawił, że był to właśnie konkurs Miss Polski.

Miałam wówczas 19 lat, mieszkałam z rodzicami, młodszym bratem i babcią we Wrocławiu. Przygotowania do kolejnych szczebli konkursu godziłam z przygotowaniami najpierw do matury, a później do egzaminu na studia prawnicze. Miałam tysiące marzeń ;) – chciałam być szczęśliwą, niezależną, spędzać wakacje w słonecznych, ciepłych krajach, robić karierę modelki ;)
Konkurs Miss Polski miał być dla mnie drogą do spełnienia tych marzeń - łączyło się z nim moje wyobrażenie o kolorowym, bajecznym życiu, poznawaniu ludzi, zwiedzaniu świata, zrobieniu międzynarodowej kariery w świecie mody. To wszystko motywowało mnie do pracy i do udziału w kolejnych eliminacjach.
 I rzeczywiście – Grażyna przechodziła zwycięsko przez kolejne etapy, aż znalazła się w gronie 25 finalistek Miss Polski '97 i rozpoczęła przedfinałowe zgrupowanie i przygotowania do gali, która po raz pierwszy w historii miała się odbyć poza granicami kraju – w Tunezji.
Początek zgrupowania był w Polsce, gdzieś nad Bałtykiem, nazwy miejscowości w tej chwili nie pamiętam. Tam uczyłyśmy się układów tanecznych. Następnie poleciałyśmy do Tunezji. Dla mnie był to pierwszy w życiu lot samolotem.
Osobiście uważam, że atmosfera podczas zgrupowań była wspaniała... ciepło, słońce, dziewczęta uśmiechnięte... Nikt nikomu nie łamał szpilek, ani nie ciął sukienek. Zawarłam kilka przyjaźni, a niektóre z nich przetrwały do dziś. Asia Strykowska, Monika Miara, Iza Mularonek, Dorotka Czaja... to tylko kilka nazwisk, które w tym momencie przychodzą mi do głowy.
  Konkursom piękności nieodłącznie towarzyszą plotki, sensacyjki, skandale. Ale jakie plotki krążyły w moim roczniku? Oj nie pamiętam, o to trzeba by zapytać plotkarzy ;) Faworytkami konkursu były Warszawianki i spodziewałam się, że któraś z nich założy koronę.
Finałową galę będę pamiętała do końca życia. Gorąco i parno. Włosy napuszyły mi się i skręciły jak szalone - tradycyjnie w takich okolicznościach przyrody. Emocje sięgały zenitu, bo każda z nas przez długie tygodnie przygotowywała się do tego występu. Ciężko pracowałyśmy nad tym, aby show było na najwyższym poziomie i aby nie zawieść choreografa.
Grażyna nie zawiodła z pewnością. Pokonała wszystkie konkurentki i założyła koronę Miss Polski 1997. Rozpoczął się dla niej rok pełen nowych obowiązków i doświadczeń.

 Częste wyjazdy były dla mnie ekscytujące i niosły ze sobą nadzieję na zrobienie kariery. Po tylu latach nie potrafię powiedzieć, czy było cokolwiek, co byłoby trudne czy męczące. Przez ten rok spełniało się moje najpiękniejsze marzenie i na tym skupiałam swoją uwagę.
Oczywiście, pojawiała się nieuzasadniona, złośliwa krytyka, plotki, ale z tym stykałam się także wcześniej. Wiadomo, że wystarczy mieć ładniejsze włosy, oczy, czy samochód, a nie jest się szczególnie lubianym. Jednakże nigdy nie przejmowałam się plotkami. Są tak mocno wpisane w moje życie, że po prostu się na nie uodporniłam.
Od tamtych wydarzeń minęło 17 lat. Jaka jest Grażyna Domańska dzisiaj? Czy uważa, że warto było startować w konkursie Miss Polski?
Nie wzięłam niestety udziału w żadnym międzynarodowym konkursie piękności, choć wiem, że były takie plany. Nie wiem czemu, nie wiem, co się stało. Nie udało mi się także zrobić kariery w mediach, ani w show-biznesie.
Dziś mam domek pod Wrocławiem, gdzie mieszkam z mężem i dwoma synkami oraz kotem i psem. Prowadzę własny biznes, uprawiam sporty - kocham pływać. Czuję się spełniona i szczęśliwa. 
A konkurs Miss Polski? Jest dla mnie miłym wspomnieniem. Jestem dumna ze zdobycia tytułu Miss Polski, mogę się nim pochwalić dzieciom :) Wspaniale było pojawić się na tegorocznej Gali razem z moimi poprzedniczkami i następczyniami. Przeżycie nie do opisania.
A czy warto było? Oczywiście, że WARTO. Udział w wyborach Miss to wspaniałe przeżycie, które daje ogrom możliwości. Nagle drzwi do świata stają otworem, trzeba tylko umieć wykorzystać swoje 5 minut...
19:44, katarzyna.zebrowska , Miss Polski 1997
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2