sobota, 23 lutego 2013
Zdjęcia od E. Raszyńskiej

Zdjęcia z prywatnego archiwum Emilii Raszyńskiej - I Vicemiss Polonia 1999

Zdjecia od E. Raszynskiej

Zdjecia od E. Raszynskiej

22:47, katarzyna.zebrowska , Miss Polonia 1999
Link Dodaj komentarz »
sobota, 06 października 2012
Zdjęcia od D. Czai

Zdjęcia z prywatnego archiwum Doroty Czai - II Vicemiss Polonia '99

Zdjecia od D. Czai

Zdjecia od D. Czai

09:43, katarzyna.zebrowska , Miss Polonia 1999
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 lutego 2012
Wywiad z E. Raszyńską

Emilia Raszyńska - I Vicemiss Polonia 1999; reprezentowała Polskę na konkursach Miss International 2000 i Miss Universe 2000

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony Miss Polonia w lutym 2012 roku

Spotkać się można z opinią, że dziś wybory Miss wymierne korzyści dają tylko dziewczynom z małych miasteczek. Otwierają im drzwi do świata modelingu, a dzięki sukcesom odniesionym w takiej zabawie w swoich lokalnych społecznościach stają się one „gwiazdami”. Te, które żyją w wielkich metropoliach, mają dużo więcej szans i możliwości, żeby zaistnieć w tej branży nawet bez udziału w konkursach piękności – agencje modelek, licznie organizowane castingi, media. Czy tak jest rzeczywiście, czy to tylko stereotyp? Czy losy Emilii Raszyńskiej, potoczyłyby się tak samo, gdyby nie zdecydowała się na start w wyborach Miss Polonia? Czy byłaby w tym samym miejscu, w którym jest dzisiaj? Czy konkurs w czymkolwiek jej pomógł? Jak go wspomina? Sprawdźmy.

Moja przygoda z konkursem Miss Polonia zaczęła się w moim rodzinnym mieście w Szczytnie. W 1999 roku za namową rodziny i znajomych postanowiłam wziąć udział w wyborach Miss Szczytna. Rok wcześniej siedziałam na widowni tegoż konkursu w Szczytnie i gdyby ktoś mi wówczas powiedział, że za rok będę jedną z uczestniczek, uznałabym, że jest niespełna rozumu.

W tamtym okresie studiowałam równocześnie w Kolegium Nauczycielskim i zaocznie na Akademii Wychowania Fizycznego, byłam zwyczajną studentką. Uwielbiałam muzykę, przyrodę, podróże. „Wystartowałam” trochę wbrew sobie, bo na co dzień miałam mało wspólnego z sukienkami, spódnicami i butami na obcasie. Byłam typem dziewczyny w Martensach, lubiącej rockową muzykę i taki też miałam styl ubierania się. Konkurs piękności w Szczytnie uznałam za niezobowiązującą zabawę w Miss na dodatek w doborowym towarzystwie koleżanek biorących w nim udział. Myślałam, że moja przygoda rozpocznie się i zakończy w Szczytnie. Nie spodziewałam się, że to dopiero początek…

Jak wiadomo droga do finału Miss Polonia jest długa, trzeba przejść przez kilka etapów. Emilia poradziła sobie znakomicie.

Dzień wyborów w Szczytnie wspominam z uśmiechem i wielkim sentymentem. Patrząc z perspektywy czasu widzę, jak nieporadnie się w tym wszystkim czułam. W dzień konkursu zjawiłam się w szczycieńskim MDK-u jak zwykle w Martensach i w „bojówkach” (rodzaj spodni). Na miejscu były już przygotowane sceniczne stroje, buty, były panie od makijażu. Weszłam, przebrałam się, ładnie mnie umalowano i na scenę wyszłam jako zupełnie inna dziewczyna. Było trochę stresu, kiedy zobaczyłam salę pełną ludzi. Na szczęście opanowałam nerwy i po pierwszym wyjściu czułam się już swobodnie. Ogłoszenie werdyktu było dla mnie dużym zaskoczeniem. Okazało się, że oprócz najważniejszego tytułu, Miss Szczytna, nagrodzono mnie jeszcze kilkoma innymi tytułami, łącznie z Miss Publiczności i Miss czytelników lokalnej gazety.

Jako Miss Szczytna byłam zobowiązana do reprezentowania swojego miasta w wyborach Miss Warmii i Mazur. Tak więc siłą rozpędu wzięłam udział w kolejnym etapie.

Konkurs odbywał się wtedy w Ostródzie. Szczytno reprezentowałam ja i jeszcze dwie koleżanki. Przygotowania do imprezy upływały w miłej atmosferze, aczkolwiek wyczuwałam już pewną presję otoczenia. Na widowni finałowej gali oprócz rodziny i znajomych zapowiedzieli się włodarze mojego miasta, szczycieńska gazeta, dyrektor i pracownicy MDK-u. W dzień finału kilka godzin przed koncertem przyjechała moja Mama i z rozbrajającą szczerością stwierdziła, że we fryzurze misternie ułożonej przez panie fryzjerki wyglądam jak w kasku, że to uczesanie w ogóle mi nie pasuje i że najlepiej będzie włosy po prostu umyć, wysuszyć, makijaż ograniczyć do minimum i na tym koniec stylizacji.

Do pomysłu Mamy podeszłam z pewnym dystansem ;-), bo jak to – wszystkie dziewczyny mają elegancko uczesane włosy, pięknie upięte, a ja mam wystąpić bez żadnej fryzury, naturalnie?! Nic to, posłuchałam rad Mamy, zmyłam kilogramy lakieru i wystąpiłam ze „zwykłymi”, rozpuszczonymi włosami. Przy okazji znikło napięcie związane z występem, bo przecież i tak nikt mnie nie zauważy, skoro nie mam fryzury na miarę wyborów Miss;-). Gala dobiegła końca, przyszedł czas na ogłoszenie werdyktu. I tu znowu spotkało mnie miłe zaskoczenie: zaczęło się od tytułu Miss Foto, później kolejne wyróżnienia, aż w końcu ten najważniejszy tytuł – Miss Warmii i Mazur. Największą przyjemność sprawił mi jednak tytuł Miss Publiczności, byłam w końcu w obcym mieście, z którego również startowały urodziwe kandydatki. Gratulacjom nie było końca. Z radością odkryłam, że te wszystkie „babskie” czynności zaczynają sprawiać mi przyjemność, a chodzenie na obcasach wcale nie jest takie trudne. To był fajny okres odkrywania i cieszenia się swoją kobiecością.

Jako Miss Warmii i Mazur reprezentowałam nasz region w półfinałach wyborów Miss Polonia w Bielsku Białej. To był czas intensywnych przygotowań, dziewczyn było bardzo dużo. Dało się wyczuć już odrobinę rywalizacji. Półfinały zakończyły się dla mnie pomyślnie i tym sposobem znalazłam się w konkursie finałowym Miss Polonia, który miał odbyć się za kilka miesięcy w Warszawie. Do finału zakwalifikowała się również moja koleżanka z wyborów Miss Warmii i Mazur, Magda Podwojewska, z którą zaprzyjaźniłyśmy się i stworzyłyśmy zgrany tandem.

Teraz gra toczy się już o naprawdę wysoką stawkę – koronę, samochód, splendor, popularność i możliwość reprezentowania Polski na arenie międzynarodowej.

Przygotowania do wyborów Miss Polonia odbywały się w podgarwolińskiej miejscowości. Przez dwa tygodnie byłyśmy w kompletnej izolacji od świata. Nikt nie mógł nas odwiedzać, ani my nie miałyśmy prawa wyjścia. Czas upływał na ćwiczeniu choreografii. Było trochę jak w wojsku.;-) W ramach konkursu Miss Polonia miał odbyć się również nieobowiązkowy konkurs talentów. Niektóre dziewczyny przygotowywały się do popisów. Magda Podwojewska zaprezentowała się jako tamburmajorka, Dorota Gardias śpiewała a Dorota Czaja przygotowała etiudę taneczną. Ja również miałam wziąć udział w tym wydarzeniu i zaprezentować swoją grę na skrzypcach w utworze ze „Skrzypka na dachu”, ale w dzień konkursu stchórzyłam. Strach przed grą w Sali Kongresowej był tak silny, że musiałam zrezygnować, co Pan Andrzej Meżerycki, reżyser gali finałowej, miał mi długo za złe.

Finał konkursu odbył się w Sali Kongresowej. Emocje były tak duże, że nie pamiętam wiele z tego wydarzenia. Ocknęłam się, jak wyczytywano moje nazwisko z tytułem I vice Miss Polonia. Korona Miss przypadła w udziale Marcie Kwiecień, jednak moją faworytką była Dorota Czaja. Z Dorotą poznałyśmy się lepiej kilka lat po wyborach, w trakcie kręcenia filmu reklamowego dla jednej z firm. Spędziłyśmy ze sobą kilka fajnych dni w Pradze. Później spotykałyśmy się jeszcze przy okazji pokazów mody, w których brałyśmy udział. Bardzo miło ją wspominam i kibicuję jej we wszystkim, co robi. Ostatnio miło było zobaczyć ją w serialu „Tancerze”.

Tytuł I vice Miss Polonia wiąże się z pewnymi obowiązkami, najczęściej miłymi i pozwala troszkę zakosztować sławy.

Z tytułem I vice Miss wróciłam do Szczytna. W skali mojego miasta to był wielki sukces, choć ja konkurs traktowałam jako przygodę, nowe doświadczenie.

Zaraz po powrocie rozdzwoniły się telefony z gratulacjami. Proszono mnie o wywiady w gazetach, radiu, lokalnej telewizji. W Szczytnie ludzie zatrzymywali mnie na ulicy i gratulowali, byłam nawet zaproszona na sesję Rady Miejskiej, żeby przyjąć gratulacje w imieniu miasta. Również wojewoda warmińsko – mazurski złożył mi gratulacje i podziękowania za promocję naszego regionu:) Nie spodziewałam się takiego przyjęcia z honorami. Bardzo miło to wspominam.

Zabawna sytuacja spotkała mnie w szkole, w której odbywałam praktyki nauczycielskie. Zaraz po powrocie z finałów Miss Polonia przez kilka kolejnych dni nie mogłam wyjść z klasy na przerwę. Klasa była pełna uczniów proszących mnie o autograf. Tego się nie spodziewałam. Dzieci miło mnie zaskoczyły.

Jako I vice Miss Polonia brałam udział w imprezach i koncertach pod patronatem Biura Miss Polonia. Dostałam też kilka zaproszeń na castingi do filmów i programów telewizyjnych. Jednak mieszkając w Szczytnie nie miałam chęci na częste wyjazdy do Warszawy i korzystanie z tych propozycji.

Zdobycie diademu I vice Miss Polonia nie oznacza automatycznie prawa reprezentowana Polski na międzynarodowych konkursach piękności. A jednak wiele laureatek tego tytułu otrzymało taką szansę. Emilia Raszyńska nawet dwukrotnie.

Kilka miesięcy po finale Miss Polonia czekał mnie kolejny konkurs – Miss Universe. Tym razem imprezę tą zorganizowano na Cyprze. Brało w niej udział 80 dziewczyn z całego świata.

Kompletnie nie wiedziałam, czego mogę spodziewać się po tym konkursie. Ówczesne władze Biura Miss Polonia w żaden sposób nie przygotowały mnie do tego wyjazdu. Biuro zapewniło mi tylko jedną suknię do występu finałowego. Poleciałam sama, bez żadnego mentalnego przygotowania. Po przylocie okazało się, że jestem jedną z niewielu dziewczyn, która pojawiła się zupełnie sama, bez żadnego wsparcia ze strony krajowego biura Miss, z jedną walizką i niepewnością w oczach. Inne koleżanki miały po kilka walizek strojów, doczepiane koczki, włosy, rzęsy oraz kilka osób ze sobą. Można sobie wyobrazić, jak się czułam. Jedynym „dobrym duchem“, na którego pomoc mogłam liczyć, była Pani Maria Georgiju, Polka pracująca w cypryjskiej gazecie, która zadała sobie dużo trudu, żeby mnie odnaleźć. Dostęp do nas - uczestniczek konkursu był bardzo ograniczony. Zajmowałyśmy całe piętro w hotelu, gdzie byłyśmy pilnowane przez policję. Poruszałyśmy się po Cyprze trzema autokarami z kordonem Policji i ochroniarzy. Pani Maria jakoś do mnie dotarła. Dodawała mi otuchy :)

Konkurs Miss Universe to zupełnie nowa jakość, której nigdy wcześniej nie zaznałam. Nad przygotowaniem uczestniczek pracowały sztaby ludzi. Zgrupowanie przed konkursem trwało trzy tygodnie. Wszystko było zaplanowane co do minuty. Pełen profesjonalizm.

Te tygodnie kojarzą mi się z ciężką pracą, ciągłymi podróżami po Cyprze. Miałam wrażenie, ze ambicją organizatorów było to, żeby zobaczył nas każdy mieszkaniec Cypru;-) Dzięki temu stałyśmy się rozpoznawalne na tej małej wyspie. Najlepszy dowód? Po konkursie postanowiłam zostać tydzień dłużej z moim bratem i kuzynem, którzy przylecieli na finał Miss Universe. W hotelu w którym mieszkaliśmy, zostałam rozpoznana jako jedna z uczestniczek, dzięki temu nie musiałam płacić za pokój, a wszystkie inne atrakcje wyspy stały przede mną otworem :) Ludzie na Cyprze żyli tym konkursem. To był dla mnie bardzo miły czas.

Wybory Miss Universe 2000 wygrała dziewczyna z Indii – Lara Duta. Uważam, że w pełni zasłużyła na ten sukces. Była bardzo inteligentna, skromna, bił z niej wielki spokój. Miała wrodzoną klasę i to coś, co ciężko określić a co sprawia, że kobieta jest wyjątkowa. Natomiast jeśli chodzi o finałową dziesiątkę to znalazło się tam kilka dziewczyn, na które nigdy bym nie postawiła, ale ocenianie urody jest tak subiektywną sprawą, że trudno doszukiwać się potwierdzenia własnego zdania.

Kolejny konkurs, na którym reprezentowałam Polskę, to Miss International w Japonii. Konkurs o zupełnie innym charakterze niż Miss Universe. Tu organizatorzy przez większość czasu zapoznawali nas z urokami Japonii i z jej odmienną kulturą. Przygotowania do występu finałowego ograniczały się w zasadzie do jednego dnia. Nie było nawet rozmów z jurorami.

Po przyjeździe rozpoznałam w uczestniczkach wiele koleżanek, które poznałam wcześniej na Miss Universe. Dzięki temu czułam się pewniej.

Podczas pobytu zaprzyjaźniłam się z moją roommate – Izraelką Daną Farkash. Pamiętam, że w tym czasie Dana bardzo bała się, że będzie musiała pójść do wojska, taki obowiązek mają kobiety w Izraelu. Akurat odnawiał się konflikt izraelsko – libański. Rzuciło się to cieniem na atmosferę wśród uczestniczek. Miss Libanu nie chciała siedzieć w jednym autobusie z Miss Izraela – Daną. To pokazuje, z jak różnymi sytuacjami mogą mieć do czynienia organizatorzy międzynarodowych konkursów piękności.

Mój pobyt w Japonii obfitował w wiele przygód. W Tokyo, miałam nawet okazję przeżyć a raczej przespać trzęsienie ziemi. Może to i dobrze, bo mieszkałam na 15 piętrze hotelu i w trzęsącym się wieżowcu czułabym się raczej nieswojo.

Podsumowując, najprzyjemniejszym aspektem brania udziału w międzynarodowych konkursach było poznawanie ludzi i odmiennych kultur, zwiedzanie wielu miejsc, nawet tak odległych jak Japonia. Może zabrzmi to jak truizm, ale wszystko, co przeżyłam było dobrą szkołą życia, treningiem umiejętności radzenia sobie w niemal każdej sytuacji.

Bardzo miło wspominam czas wyborów Miss i związane z nimi przygody i znajomości.

Sentyment do konkursu pozostał, czego przykładem jest to, że udało mi się namówić do wzięcia w nim udziału moją siostrę Kasię, która po tym, jak zdobyła tytuł Miss Szczytna w 2002 roku, przechodząc kolejne eliminacje, dotarła aż do finału konkursu Miss Polonia.

Miss jest się tylko przez rok. A później? Jak dalej potoczyło się życie Emilii Raszyńskiej? Czy konkurs Miss Polonia okazał się tylko epizodem, czy sposobem na życie?

Po wyborach do ukończenia studiów mieszkałam w Szczytnie. W 2000 roku przeprowadziłam się do Warszawy, gdzie zaczęłam pracę w internetowym tygodniku społeczno - kulturalnym. Równocześnie pracowałam jako modelka, krótki okres zajmowałam się także prowadzeniem imprez plenerowych.

Dwa lata po tym, jak przeprowadziłam się do Warszawy, poznałam swojego przyszłego męża, który wtedy kontynuował z powodzeniem swoją sportową karierę w Stanach Zjednoczonych. Postanowiliśmy zamieszkać razem. Od tego czasu zaczęła się dla mnie sześcioletnia podróż po świecie. Zmiany krajów zamieszkania związane były ze zmianą klubów sportowych w których aktualnie grał mąż. Były to kolejno: Kanada, USA, Szwecja, Szwajcaria. Jako że moją pasją zawsze były podróże, poznawanie świata, bardzo miło wspominam ten czas.

Po powrocie do Polski ukończyłam studia magisterskie na wydziale socjologii w Collegium Civitas. Obecnie zajmuję się prowadzeniem niedużej firmy z gadżetami reklamowymi. Oprócz tego część mojego czasu związana jest z nieruchomościami. Ukończyłam studia podyplomowe w zakresie wyceny nieruchomości oraz pośrednictwa w obrocie nieruchomościami. Zdobywam kolejne doświadczenia w tym zakresie.

W 2009 roku urodziłam syna – Iwo. Jestem szczęśliwą mamą i żoną, rodzina jest moją radością i oparciem.

Jak widać konkurs Miss Polonia nie odmienił diametralnie życia Emilii Raszyńskiej ale z pewnością na nie wpłynął. Pozostawił miłe wspomnienia i wzbogacił o nowe doświadczenia.

17:53, katarzyna.zebrowska , Miss Polonia 1999
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 listopada 2011
Wywiad z D. Czają

Dorota Czaja - II Vicemiss Polonia '99

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w listopadzie 2011 roku

Na wielu tematycznych forach internetowych fani szukają odpowiedzi na pytanie, jakie cechy osobowości powinna posiadać idealna Miss. Wśród najczęściej wymienianych pojawiają się determinacja, wola walki, głód sukcesu. Tymczasem Dorota Czaja jest najlepszym przykładem, że wcale nie trzeba marzyć od dziecka o koronie najpiękniejszej i podporządkować kilka lat życia temu celowi, aby odnosić na tym polu sukcesy.

Na wybory Miss trafiłam... przez moją mamę. To ona wysłała organizatorom moje zdjęcia i nawet podpisała się w moim imieniu :) Ja nigdy nie myślałam, żeby wziąć udział w tego typu imprezie, gdzieś z tyłu głowy miałam przeświadczenie, że o dziewczynach, które biorą udział w konkursach piękności mówi się źle. Poza tym dla mnie zawsze najważniejsza była szkoła.

Najlepszy dowód ? W wieku 16 lat wystartowałam w konkursie "The Look Of The Year"- wtedy była to impreza o dużym prestiżu. Nie wygrałam, ale zostałam wyróżniona. Miałam sesję zdjęciową i... dostałam propozycję wyjazdu do Mediolanu do jednej ze znanych agencji modelek. Cała rodzina mnie namawiała, a ja postawiłam na swoim, że najpierw szkoła :) Nie żałuję, ale czasem zastanawiam się, jak by to było :) To taka zwykła ciekawość :)

Nigdy jednak nie miałam wątpliwości, jakie są moje priorytety. W 1990 roku mama przywiozła mnie na egzaminy do szkoły baletowej w Warszawie. Udało się, dostałam się i zamieszkałam w stolicy w internacie. Miałam wtedy 10 lat. Szkoła baletowa jest ciężką szkołą, ale gdybym miała dokonywać wyboru raz jeszcze, nie zawahałabym się. Kiedy ktoś pyta mnie o to, jak spędzałam wówczas wolny czas, czym się zajmowałam, zawsze odpowiadam tak samo. Kiedy moi rówieśnicy kończyli zajęcia szkolne, ja dopiero rozpoczynałam zajęcia artystyczne, które odbywały się na drugim piętrze mojej szkoły. Repertuar, lekcje dodatkowe, przygotowania do koncertów szkolnych, itd. Przeważnie wszystkie zajęcia kończyliśmy dopiero około godz. 16ej, 17ej. Wracałam wtedy do internatu, odrabiałam lekcje, wolnego czasu miałam bardzo mało.

Mimo nawału zajęć Dorota znalazła jednak czas na udział w kolejnych konkursach piękności.

Te pierwsze wybory, na które mama wysłała moje zgłoszenie, to Miss Nastolatek Warszawy 1997. Właśnie ten konkurs najmilej wspominam :) Pewnie dlatego, że było to dla mnie nowością. Do tego wygrałam. Pamiętam, jak wróciłam następnego dnia do szkoły i cała szkolna gablotka wylepiona była moimi zdjęciami. Coś najbardziej wzruszającego :)

Dzięki tytułowi Miss Nastolatek Warszawy, mogłam wziąć udział w finale Miss Polski Nastolatek '97. Odbył się on w Tunezji. Znowu wygrałam. Kiedy wróciłam do Polski, podeszła do mnie dyrektorka szkoły i powiedziała "No dobrze, Dorotko. Dostarczyłaś nam wielu wspaniałych wzruszeń. Teraz zajmujemy się nauką" :), a na zakończenie dodała: "...i żeby woda sodowa Ci do głowy nie uderzyła" :)... Dwa lata później, kiedy kończyłam szkołę i się żegnałyśmy powiedziała, że była pewna, że mi nie uderzy :))) Miłe słowa :)

Po finale Miss Polski Nastolatek '97 na dwa lata wróciłam do swojego zwykłego życia. W 1999 roku miałam 19 lat, kończyłam szkołę baletową, nocami przygotowywałam się do matury. Czasu wolnego było jeszcze mniej, niż wcześniej. :) Nie bardzo miałam pomysł, co chcę robić dalej. Pamiętam, kiedy zdawałam dyplom z tańca, zastanawiałam się nad tym... i byłam troszkę przerażona, bo wiedziałam, że nie chcę pójść do teatru... a przecież miałam za sobą 9 lat ciężkiej szkoły... Nie chciałam by ten wysiłek był zmarnowany. Poszłam na studia i czekałam co przyniesie dla mnie życie :) I wtedy moja mama znowu wysłała mnie na wybory, tym razem na konkurs Miss Polonia. :)

I znów, niejako mimochodem, Dorocie poszło fantastycznie. Jak burza pokonywała kolejne szczebelki na konkursowej drabinie.

Tak jak w każdym konkursie, najpierw były eliminacje ogólnopolskie. Pamiętam, że odbywały się one w szkole podstawowej. Pojechałam na nie z moją mamą i ciocią... Podeszłyśmy do tego z dystansem. Kiedy przeszłam dalej, czekało mnie zgrupowanie przygotowawcze, jeśli mnie pamięć nie myli 2 tygodniowe. Zgrupowanie zawsze, na każdym konkursie, wygląda tak samo. Przeważnie cały dzień trwają próby, wiele godzin nauki poruszania się, układów tanecznych, czasem przedzielonych przymiarką kostiumów, czy sesją zdjęciową, z przerwą na posiłki. Ciężki, ale przyjemny okres :) Myślę, że jest to czas, który daje dobre przygotowanie do wielkiego finału :) i dobra lekcja koordynacji ruchowej, szczególnie dla osób, które na co dzień nie mają z ruchem zbyt wiele do czynienia.

Powiem szczerze, że przez to, że byłam wówczas całkowicie pochłonięta studiami, konkurs Miss Polonia pamiętam najmniej. Oczywiście wszyscy byli bardzo mili i z wieloma osobami do dziś utrzymuję kontakt... Sam koncert galowy konkursu Miss Polonia'99 wspominam cudownie. Zapamiętałam przede wszystkim moment, w którym zostałam ogłoszona Miss Publiczności... Spojrzałam wtedy na moich bliskich, którzy razem ze mną się popłakali :) Tym bardziej było to dla mnie wzruszające, ponieważ spośród wszystkich finalistek, z mojej strony było najmniej kibiców – rodziny, przyjaciół, którzy przyjechali na galę, a mimo to zostałam doceniona przez resztę publiczności... Ten tytuł był dla mnie najważniejszy. Zdobycie tytułu II Vicemiss Polonia, było dla mnie zaszczytem. Było wiele pięknych dziewczyn, które według mnie nie zostały docenione. Miałam oczywiście swoje faworytki - Emilkę Raszyńską i Dominikę Milewską.

Po wyborach brałam udział w przygotowaniach do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Kilka lat później, w 2002 r., dostałam telefon z biura Miss Polonia z zapytaniem, czy zechciałabym wziąć udział w konkursie Miss Intercontinental, który wtedy odbywał się w Niemczech. Nie zgodziłam się, ponieważ nie chciałam mieć przerwy na studiach.

Wydawałoby się, że w ten sposób przygoda Doroty z konkursami piękności definitywnie się zakończy. Skończyła studia, ułożyła swoje życie.

Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że zawsze kiedy mam jakieś plany... wszystko idzie w odwrotnym kierunku, dlatego nauczyłam się cierpliwie czekać i wykorzystywać szanse, jakie daje mi los :) Dziś jestem SZCZĘŚLIWA! Odkąd poznałam swojego męża, moje życie głównie kręci się wokół miłości! Za sobą mam swój debiut aktorski - serial "Tancerze", do którego mam ogromny sentyment. Obecnie gram w serialu "Pierwsza Miłość". Poza tym wciąż zajmuję się modelingiem. Zostałam twarzą "Top secret, troll i drywash".

Tymczasem niespodziewanie po kilkunastu latach Dorota Czaja znowu związała się z konkursami piękności. Tyle, że tym razem stanęła po drugiej stronie...

Bezpośrednio po finale Miss Polonia '99 przez kilka lat nadal interesowałam się, jak wygląda formuła konkursu, czy coś się zmieniło odkąd sama w nim brałam udział, czy jest dokładnie tak samo. Potem przez ciągłą pracę, wyjazdy, przestałam śledzić kolejne edycje. Wróciłam do tego 2 lata temu, kiedy zajęłam się choreografią wyborów Miss Polski Nastolatek. Przygotowywałam ją w tym roku po raz drugi z rzędu. Przyznam szczerze, że niekiedy podczas wyborów Miss zapomina się o tym, że mają one przede wszystkim przedstawić ich uczestniczki od najlepszej strony, a nie na siłę być tanecznym, czy telewizyjnym show. Sporadycznie się zdarza, że dziewczyny biorące udział w takich konkursach się dobrze ruszają. W większości wstydzą się i trzeba umiejętnie przygotować je do pracy na scenie.

Wydawałoby się, że podczas pracy z młodziutkimi nastolatkami, mogę sobie pozwolić na więcej swobody, dać im dużo ruchu przy układach choreograficznych. Ja zawsze to minimalizuję, bo nie chcę potem czytać komentarzy, że to nie tancerki, więc po co tańczą, skoro tego nie potrafią. Dziewczyny, obojętnie nastolatki czy dorosłe, mają przede wszystkim na scenie czuć się dobrze i naturalnie. Kiedy przygotowuję jakiś układ i widzę, że im nie wychodzi, to go zmieniam. To jest ich wieczór. To one są najważniejsze, a czasem, kiedy oglądam różne wybory Miss, mam niestety wrażenie, że realizatorzy i twórcy finałowych gal o tym zapominają... Ja z moich dziewczyn jestem bardzo dumna! :)

To moja recepta na idealny koncert finałowy. A jakie cechy powinna posiadać idealna Miss? Powinna przede wszystkim być sobą, być pogodna, życzliwa i uśmiechnięta, bo uśmiechem można zdziałać duuużo. Powinna też mieć dystans do własnej osoby i pamiętać o tym, że nie ma osób idealnych :)

Jak zabawnie czasami układają się koleje losu. Dorota nigdy nie marzyła o starcie w wyborach Miss, nie wiązała z tym swojej przyszłości, a jednak nie dość, że wystartowała i to z sukcesami, to jeszcze po latach znowu związała się z Miss – biznesem, tym razem jako choreograf. Zapytana, czy warto brać udział w takich imprezach, przez chwilę się zastanawia.

To trudne pytanie, ponieważ trzeba wiedzieć z jakim nastawieniem powinno się przystępować do takich konkursów. Byłam świadkiem, kiedy część dziewczyn nie potrafiła podejść do tego z dystansem, nie rozumiała, że tytuł Miss Polonia, to nie jest najważniejsze, co z takiej zabawy wynosimy, że kiedy budzimy się następnego dnia po finale, to mamy nowy dzień i dużo fajnych nowych koleżanek, a nie tylko tytuł...

W tym miejscu muszę zdementować plotki, o jakiejkolwiek zawiści i zazdrości pomiędzy uczestniczkami konkursów piękności. Zgodzę się, że wyjątki zawsze się zdarzają, ale ja utrzymuję do dziś kontakt z dziewczynami, które poznałam jeszcze w 1997 roku. Wiem też, że wiele innych moich koleżanek również utrzymuje ze sobą kontakty. Uważam, że wybory Miss i związane z nimi zgrupowania wręcz przyczyniają się do zawierania znajomości na dłużej...

Kiedy przygotowuję dziewczyny do finału, czasem po próbach rozmawiamy i zawsze im tłumaczę, że ja z konkursów piękności zapamiętałam: Teatr Komedię, Salę Kongresową, widownię, brawa, zgrupowania, wycieczkę do Tunezji, no i dla mnie najważniejsze tytuły: Miss Publiczności. I że dla takich wspomnień warto brać udział w wyborach Miss, nawet gdyby korona miała trafić na głowę innej dziewczyny.

A może to jest recepta na sukces? Nie determinacja, wola walki, głód sukcesu, ale dystans, umiejętność cieszenia się wszystkim, co nas spotyka, nowe znajomości, czy przyjaźnie i właściwie ustalone priorytety? Przykład Doroty pokazuje, że to właśnie jest właściwa droga.

22:30, katarzyna.zebrowska , Miss Polonia 1999
Link Dodaj komentarz »
sobota, 01 stycznia 2011
Miss Polonia 1999 na YouTube

E. Raszyńska na MI '00 - prezentacja w strojach narodowych i w sukniach wieczorowych

http://www.youtube.com/watch?v=5PeQV8OI7wQ

E. Raszyńska na MU '00 - konkurs strojów narodowych

http://www.youtube.com/watch?v=l1B7i6yE_kc

E. Raszyńska na MU '00 - preeliminacje, prezentacja w kostiumach kąpielowych

http://www.youtube.com/watch?v=Ph22FxswIdQ&feature=relmfu

E. Raszyńska na MU '00 - prezentacja w strojach narodowych (finał)

http://www.youtube.com/watch?v=c0cAtHNE6eE&feature=related

E. Raszyńska na MU '00 - prezentacja w sukienkach koktailowych

http://www.youtube.com/watch?v=aqzF-k9F0n8&feature=related

M. Kwiecień na MW '99 - prezentacja w kostiumach kąpielowych i w sukniach wieczorowych

http://www.youtube.com/watch?v=tOFaNSaqxXY&NR=1

01:05, katarzyna.zebrowska , Miss Polonia 1999
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3